Menedżerowie emocji




FOT. JUSTYNA RUTKOWSKA

Pierwszy koncert tegorocznych trzecich warsztatów wokalnych Viva il cantare w Nałęczowie rozpoczęła młodziutka dziewczyna arią Silvy z Księżniczki czardasza Imre Kálmána. W oczach zakręciła mi się łza wzruszenia, którą próbowałam ukradkiem rozetrzeć po policzku. Skąd te emocje, zastanawiałam się, przecież nie mam żadnych rzewnych skojarzeń z operetką. Owszem, znam poszczególne arie, które ojciec odśpiewywał, najczęściej przy goleniu. Czy jest regułą, że melodie dziadków i rodziców rozczulają dzieci i wnuki? Czy wnuki moich wnuków będą z sentymentem odbierać rappa, hip hop'a albo dysko-polo? - zastanawiałam się z powątpiewaniem. Dalsze rozważania zasnuły ciemności nocy, więc przespałam się z problemem. Rano, kiedy strząsnęłam sen z oczu wszystko stało się jasne.

Muzyka, mówiąc po inżyniersku, to zestaw fal akustycznych o celowo dobranych częstotliwościach (melodia, harmonia) i amplitudach (dynamika) przeplatanych ciszą (tempo). Jeśli dodamy do tego formę, (czardasz, dwuczęściowy taniec pochodzenia węgierskiego charakteryzujący się zmianami dynamicznymi, rytmami punktowanymi i synkopami), kolorystykę (melodia ustawiona pośrodku naturalnej skali sopranu z zapasem na partie popisowe) oraz aranżację (dużo smyczków) – gama technik kompozytorskich, jakich Kálmán użył, by wywołać w słuchaczu napięcie muzyczne, mamy receptę na trwający 103 lata światowy sukces. Sukces ten będzie trwał może do skończenia świata, dzięki doskonałemu warsztatowi kompozytora. Muzyka Kálmána odbierana jest sercem, przekazuje emocje bez zbytniego angażowania intelektu.

I pomyśleć, że studiował on harmonię i kontrapunkt w jednej klasie z Belą Bartókiem, twórcą zwięzłego, nowoczesnego stylu narodowego w muzyce węgierskiej, swobodnie operującym różnymi układami skalowymi i interwałowymi, śmiałymi dysonansowymi współbrzmieniami harmonijnymi, jednym z najradykalniejszych odnowicieli języka muzycznego. Jego muzyka również osiągnęła sukces światowy, niestety, dopiero pod koniec życia kompozytora (zmarł w 1945 roku). Muzyka Bartóka odbierana jest intelektem, zachwyca, przekazuje emocje, ale nie wyciska łez.

Czy nazwalibyście kompozytorów menedżerami emocji, a komponowanie procesem planowania, organizacji oraz kontrolowania emocji i nastrojów słuchacza? Emocje to stan znacznego poruszenia umysłu. Są zawsze odpowiedzią na bodziec odbierany przez nasze zmysły, w tym wypadku słuch. Nadają jakość poznaniu oraz wartościują znaczenie, jakie mają bodźce będące źródłem emocji. Mechanizmy te są specyficzne dla każdego człowieka i zależą od indywidualnego doświadczenia. Natomiast kompozytor może kształtować emocje za pomocą języka muzycznego, lub mówiąc po inżyniersku, manipulując falami akustycznymi.

Podczas letnich upałów w dobry nastrój wprowadza mnie sukienka-kaftan z batystu, lekka, luźna, prosta w kroju, o pięknej, letniej kolorystyce.

Kálmán czy Bartók, który z tych kompozytorów jest ci bliższym?

Izabella

2 thoughts on “Menedżerowie emocji

  1. Pięknie napisała Pani, Pani Izo, że muzykę odbiera się sercem. Myślę, że powinno zajść porozumienie między dźwiękami a odbiorcą. Ci co posługują się pozytywnymi emocjami i umieją słuchać sercem przeżywają i doznają czegoś niezwykłego. Ale tylko niektórzy…

    • Dziękuję Pani Jolu. Między innymi poruszyła Pani problem umiejętności słuchania – ja posunęłabym się nawet do sformułowania, że ta umiejętność jest poniekąd talentem samym w sobie i zgadzam się, nie każdy go w tym samym stopniu posiada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *