Malowana pani

Fot. Ewa Brodziak

Był rok 1947 może 1948. Pierwsze lata po wojnie, zaopatrzenie funkcjonowało podobnie jak podczas transformacji, szczególnie, jeśli chodziło o produkty żywnościowe. Producenci, dziś powiedziałoby się rolnicy, wtedy mówiło się po prostu chłop albo baba, z pobliskich wsi przyjeżdżali czasem furą, czasem pociągiem, czasem dochodzili pieszo do miast i miasteczek by na targowiskach oferować swoje produkty: masło, jajka, sery, mleko, warzywa oraz mięso, bardziej lub mniej legalnie. Mama kupowała co tydzień masło u tego samego gospodarza. Pewnego razu zachorowała. Chłop sprzedał już wszystko, została mu tylko nasza osełka. Lekko zaniepokojony postanowił odnaleźć swoją stałą klientkę. Znał tylko nazwę ulicy przy której mieszkaliśmy. Nasza ulica liczyła około 40 trzypiętrowych kamienic z oficynami, średnio 20 mieszkań pod jednym numerem, w sumie załóżmy około 800 gospodyń. Chodził od kamienicy do kamienicy pytając pierwszą napotkaną osobę „Czy tu mieszka malowana pani”? Pech chciał, że zaczął od najwyższych numerów, a my mieszkaliśmy pod czwórką. Jakie było zdziwienie mojej Mamy kiedy otworzywszy drzwi zobaczyła dostawcę masła. Mieszkaliśmy w oficynie na najwyższym piętrze, nie był to więc przypadek. Jak osobniczy musiał być jej styl, skoro określenie „malowana pani” posłużyło zamiast nazwiska i adresu.

FOT. z albumu rodzinnego Moja Mama rok 1939

Lista kosmetyków upiększających była wtedy krótka w porównaniu z dzisiejszym asortymentem: puder, czarny ołówek do brwi, pomadka do ust, lakier do paznokci, woda utleniona lub henna do włosów, perfumy i to chyba wszystko. Za to szyku dodawały rękawice, skórzane zimą a koronkowe latem oraz kapelusz na każdą okazję, a kapelusz z woalką na duże okazje. Dziś pozbyłyśmy się rękawic jako ozdoby, kapeluszy i nierzadko spódnic, tych ostatnich na rzecz spodni, za to używamy kosmetyków bez liku. Do makijażu, do włosów, do pielęgnacji ciała i dużo więcej. Wszystkie one składają się na nasz wizerunek. Skupię się na makijażu, który uważam w równym stopniu co ubranie i fryzura odpowiedzialnym za własny styl. Na swoje potrzeby mam trzy wersje.

Fot. Jacek Sim

Makijaż „do supermarketu” – lekki, jasny, „na nieumalowaną”. Wystarczy, że uporządkuję i przyciemnię brwi, a do ust użyję błyszczyka.
Makijaż pełny na oficjalne wyjścia latem. Pomadka w kolorze floksów.
I wreszcie makijaż zimowy – usta w kolorze współgrającym z szarugą jesienną, z ołowianymi chmurami zimy, z roztopami przedwiośnia… W tych makijażach czuję się dobrze, ciekawe, czy w którymś z nich zasłużyłabym na przydomek „malowanej pani”?

Jest taki brzydki dowcip, jak to Pan Bóg, stworzywszy kobietę niekontent ze swojego dzieła zadumał się i skonstatował: „ty będziesz musiała się malować”. Czy musimy?

Izabella

6 thoughts on “ Malowana pani

  1. Droga Izabello, jak zawsze podziwiam Twój kunszt pisania. Makijaż jak i ubiór mówi nam dużo o danej osobie, jest bardzo indywidualny i z racji mojej pracy (to już po za mną) nie będę oceniała i krytykowała kobiet, które od rana robią makijaż jak na wielkie wyjście zapominając i nie znając podstawowych zasad pielęgnacji twarzy i pielęgnacji ciała. Z posiadania mojej wiedzy patrzę na makijaże kobiet jak na dzieła sztuki, bo wiem, jaka to wielka umiejętność. Osobiście zważywszy na wiek lubię delikatny makijaż bardzo naturalny, na wyjście do supermarketu często tylko błyszczyk na usta, nie zapominam o dobrym kremie ochronnym, natomiast jesienią i zimą sięgam po intensywną szminkę. Droga Izabello, zgadzam się z Twoimi propozycjami na makijaż w zależności od okazji, wiem że dbasz o pielęgnację i jakość produktów jakich używasz. Więc drogie Panie dbajcie o pielęgnację, która jest tak istotna przy naszym wyglądzie, nasze mamy nie miały takich możliwości, a wyglądały pięknie, do dziś pamiętam cudowny zapach pudru sypkiego mojej mamy. Makijaż jak i ubiór to nasz wizerunek.

    • Droga Krystyno, właśnie przypomniałaś mi ten cudowny, tajemniczy zapach pudru Mamy i Babci! Z jakim utęsknieniem czekałam, kiedy wreszcie będzie mi wolno go używać. Dziękuję.
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *