Kryteria

FOT. Halina Topolska

Kryterium – słowo obecne chyba we wszystkich współczesnych językach europejskich, jak i głowach Europejczyków, pochodzi ze starożytnej greki, oznaczało sprawdzian, probierz. W odróżnieniu od rzeczowników, które jednoznacznie nazywają jakąś rzecz, rzeczownik kryterium odnosi się zazwyczaj do zespołu wybranych cech, warunków, wymogów służących do oceny, porównania, dokonania wyboru, ustalenia norm. Jednym z wielu zastosowań są kryteria oceny uczniów umożliwiające określenie stopnia opanowania wiedzy. I właśnie jako uczeń przekonałam się, że kryteria są często subiektywne, co więcej, zmienne w zależności od stawianych celów.

Szkoła, do której uczęszczałam mieściła się w oficynie secesyjnej kamienicy przy głównej ulicy. W holu stały ławki, na których przysiadałyśmy zmieniając obuwie – w klasach obowiązywały ciapki. Pewnego dnia, było to w ostatniej klasie szkoły podstawowej, wychodziłyśmy do domu po siódmej lekcji: głodne, zmęczone. Na reprezentacyjnych schodach pojawił się profesor licealny, w liceum to już nie nauczyciel, pan Cz., polonista. Z papierosem w jednym, teczką wypchaną zeszytami w drugim ręku. Jako dobrze wychowane panienki wstałyśmy, dygnęłyśmy i powiedziałyśmy – no właśnie. Wszystkie moje koleżanki powiedziały „dzień dobry”, podczas gdy ja „do widzenia” uważając, że w danej sytuacji: profesor idzie do domu, ja idę do domu, jest to właściwe odezwanie. Dziewczęta zaczęły chichotać, jak to tylko potrafią takie kozy. Profesor odwrócił się i spytał „która to powiedziała”. Zgłosiłam się. Nazwisko? Zapisał na paczce papierosów, wyszedłszy na podwórko wyrzucił ją na ziemię.

W pierwszej licealnej zmiana garnituru nauczycieli. Drzwi się otworzyły i wszedł nowy polonista – pan Cz. Rozejrzał się po klasie: „A, to ty jesteś tą uczennicą, która robi sobie kpiny z profesora” rzucił ewidentnie pod moim adresem. Na pierwszy okres – dwója z polskiego, na drugi – dwója, na trzeci – dwója, a byłam prymuską w podstawówce. Na czwarty znalazła się jakaś trója, odetchnęłam, zdałam do dziewiątej klasy. I tu – na pierwszy okres dwója, na drugi i wszystkie dalsze aż do matury – trója. Skąd on brał te dwóje – to bardzo proste. Deklamowałam „Odę do młodości”, z wielkim patosem, ale przekręciłam jedno (i tylko jedno) słowo – dwója bo zmieniłam tekst poety. Dziś wiem, że cierpię na lekką dysgrafię ograniczającą się do popełniania z uporem maniaka błędów ortograficznych. A za trzy błędy, obojętnie jakiego rodzaju: ortograficzne, stylistyczne, w przestankowaniu – była dwója. Jakże łatwo przyczepić się do przecinka lub jego braku. Moje wypracowania były oceniane: treść cztery (piątek nie stawiał), ortografia dwa – razem dwa plus. Muszę przyznać, że bardzo szybko przestałam się przejmować stopniami z polskiego i może jedyną konsekwencją było to, że nigdy nie brałam pod uwagę studiów humanistycznych.

Było tradycją, że gazeta codzienna „Życie Radomskie”, której redaktorem naczelnym nb. był Jerzy Gombrowicz, starszy brat Witolda, ogłaszała coroczny konkurs dla maturzystów – tekst na dowolny temat, w dowolnej formie. Uczestników konkursu typowali nauczyciele poloniści. Trzy uczennice reprezentowały naszą szkołę – między nimi ja. Profesor Cz. wiedział kogo wyznaczyć, wygrałam ten konkurs, splendor spadł na niego. Jak więc z tą moją wiedzą z języka polskiego? Co z kryteriami oceny?

A na zdjęciu faworki, własnoręcznie przez mnie zrobione. Przepis znajdziecie na mojej stronie: https://zkredensu.wordpress.com/, dodam, że tajemnica pysznych faworków leży w bardzo cienko rozwałkowanym cieście, które pod żadnym pozorem nie może się zeschnąć oczekując na usmażenie – smażyć w dwie osoby lub porcjami. Talerz, używany przeze mnie wyłącznie do faworków, przedrewolucyjny, z fabryki M.C. Kuzniecowa, należał do wyprawy ślubnej pani Z, Rosjanki, moskwiczanki z pochodzenia, która ubóstwiała Napoleona. Jakie były jej kryteria? Nie dopytałam jako dziecko.

Według jakich kryteriów oceniasz stylizacje przyjaciółek?

Izabella

8 thoughts on “ Kryteria

  1. ho, ho stylizacje przyjaciółek….ubraniowe -bez kryteriów (tzn albo pasuje do osoby albo nie),
    ale stylizacje „naczyniowe” o to już kryteria wyrafinowane
    talerz z fabryki Kuzniecowa – już mnie zelektryzował.
    Kryteria oceny porcelany: wytworna cienkość dla filiżanek herbaty, kształt kuszący dla ręki, rysunek motywu delikatny. Czajniczek do parzenia -wiktoriański ale trafiający nieomylnie strumieniem w filiżankę itd. itd.
    Izabello – po prostu to wszystko to co tak pięknie opisywał na spotkaniu w Teatrze Starym p. Marek Cecuła -dyrektor artystyczny pracowni projektowej fabryki Ćmielów !

    • Czyli hołdujesz nawet kryterium „nieużyteczności” według pana Cecuły.
      Dziękuję za wyczerpująca odpowiedź, pozdrawiam,
      Izabella

  2. Nie o przyjaciółkach (śliski temat), ale o kryteriach. W końcu mi się przypomniało („pamięć mam dobrą, ale krótką”): W moim rodzinnym mieście Szczecinie był wyścig rowerowy „Kryterium Asów” (kilkadziesiąt okrążeń po kostkach Wałów Chrobrego). Nigdy nie kwestionowałem tej nazwy, ale jak teraz usiłuję ją zrozumieć, to mi się nie udaje…

    A na widok Twoich faworków, to mi ślinka cieknie.

    Czółko!

    • Czy brałeś kiedyś udział w tym wyścigu?
      Faworki – zrobię, kiedy mnie odwiedzicie.
      Dzięki i pozdrawiam,
      Izabella

  3. Nauczyciele mają ogromny wpływ na rozwój, poczucie wartości lub jego zaburzenie młodego człowieka. Myślę, że nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, aż dziw, bo powinni. Ja w liceum miałam podobną sytuację z nauczycielką fizyki. Jestem dorosła, teraz mam do tego inny stosunek ale wtedy nie umiałam sobie z tym poradzić. Ale co się dziwić… Żeby być Wielkim Nauczycielem, najpierw trzeba być Wielkim Człowiekiem.

    • Ale to przecież takie sytuacje nas kształtowały. A dziś możemy wspominać te przeżycia jako miłe anegdotki. Pozdrawiam,
      Izabella

      • Chyba wszyscy mamy podobne przezycia, nie kazdemu udalo sie wyjsc z takich sytuacji obronna reka i zadry pozostawaly na cale zycie………….

        A na temat „kryterium oceny stylizacji przyjaciolek”………….., a po co oceniac? Przeciez kazda z nas ma swoj styl i niech tak bedzie…………..

        • Zadry? A może były to metody rozwijania osobowości ucznia?
          Dziękuję ci za wpis,
          Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *