Zazębienia

Fot. Małgorzata Bzowska

Zazębienia, termin, którym określam relacje między dwoma nie bezpośrednio po sobie następującymi pokoleniami, czyli stosunki wnuki – dziadowie, może pradziadowie. Bo nie mam na myśli związków rodzice – dziecko, te nazwałabym raczej przyleganiem do siebie całymi połaciami jestestwa, ścieraniem się ze sobą, jak dobrze to znamy my rodzice, bo my dzieci zapomnieliśmy już. Tymczasem dziadowie i wnukowie patrzą na siebie z dystansem międzypokoleniowym, ci pierwsi z doświadczeniem całego życia, ich potomkowie z energią i optymizmem młodości. Nie wszystko ma tę samą wagę, nie ma tu już dosłowności, pobłażliwość dziadków sprzyja inwencjom latorośli. Zainteresowanie dziejami rodziny, potrzeba poznania korzeni zwraca wnuków ku przodkom. Ale i odwrotnie, ciekawość nowości, chęć zmierzenie się z nimi, skłaniają dziadków do podpatrywania, naśladowania wnuków – słowem zazębienia.

Zazębienie pierwsze.

Do wagonu wsiadł Pan w garniturze o trzy numery za dużym, pewnie ze starszego brata lub z czasów, kiedy on sam swoją posturą wypełniał to ubranie. Trzewiki z okrągłymi czubami z pozdzieraną skórą, oprychówka – czapka która z pięćdziesiąt lat temu zniknęła z głów i ulic, bagaż w brezentowym worku. Sprawiał wrażenie niedzisiejszego. Po tym krytycznym „rzucie okiem” przestałam zwracać uwagę na współpasażera. Kiedy przejeżdżał wózek WARSu był jedynym zainteresowanym. Powiedział jakieś słowo, niestety niewyraźnie. Bystra dziewczyna, domyślając się, że chodzi o napój podała mu wodę – nie, znów powtórzył to słowo. Skoro nie woda, to może sok jabłkowy – nie, pomarańczowy, porzeczkowy – nie. Pozostała już tylko jedna opcja, której dziewczyna jednak nie proponowała, bo któż oferowałby starszemu panu napój energetyzujący? Pan schylił się i pokazał palcem, a niezrozumiałe słowo to „Tiger”. Szkoda, że nie było przy tym marketingowca firmy FoodCare, być może odkryłby nową grupę docelową swojego produktu, seniorów z ich poczuciem braku siły i energii. „Tiger” bądź każdy inny napój energetyzujący pobudza, polepsza sprawność psychofizyczną, chwilowo daje kopa, jak się wyraził jeden z młodych konsumentów. Starszy Pan z wagonu odkrył te zalety napitku wnuków.

Zazębienie drugie.

Przed podróżą poinformowałam się w internecie, gdzie można w obcym mieście zjeść coś smacznego w miłym otoczeniu. Wybrałam trzy restauracje z dobrym klimatem rekomendowane przez kilku internautów. Byłam we wszystkich, zresztą bardzo do siebie podobnych: stoły, krzesła, kanapy – znaleziona w lamusach secesja. Gdzieś do niczego już niezdatne pianino, gdzieś kredens lub serwantka, na starych fotografiach panie w sukniach zapiętych pod szyję, z talią ściśniętą gorsetem, panowie w cylindrach i surdutach. I te dziergane serwetki na stołach, dowód pracowitości prababek, nie tracących czasu na przesiadywanie przed telewizorem czy internetem, których zresztą nie było. Słowem inny świat. Goście to przede wszystkim młodzi ludzie dobrze czujący się w tych klimatach. Dlaczego? Czyżby tęsknota za czymś, czego nie poznali w swoim otoczeniu? Bo wojna zniszczyła, bo komunizm zatarł ślady, bo nowoczesność zignorowała. Czyżby odebrali ten wystrój jako wehikuł czasu pozwalający na wirtualne spotkanie z pokoleniami pradziadów? Która to świadomość pozwala im okrzepnąć, nabrać pewności siebie, poczuć swoją wartość.

Płaszcz czy kurtka? Kiedyś określano długość ubiorów damskich: do pół-łydki, za kolano, do kolan, przed kolano, 7/8 i 3/4. Dziś mamy maxi, midi, mini, gdzie mini to dawne 3/4 lub mniej. Umówmy się, że strój, który demonstruję to płaszcz długości 7/8, popelinowy, o kroju sportowo eleganckim. Pasuje do spodni i wszystkich długości spódnic może poza spódnicami w stylu cygańskim.

Czy posiadacie przedmioty, które chcielibyście zachować dla prawnuków?

Izabella

6 thoughts on “ Zazębienia

  1. Masz Izo rację, że relacje dziadkowie – wnuki budowane są na innej zasadzie, niż relacje rodzice – dzieci i przez to mogłyby być ciekawsze, głębsze. W relacjach rodzice – dzieci dominuje często aspekt wychowawczy, co staje się trudne do udźwignięcia dla obu stron w czasie dorastania dzieci i później, kiedy nie potrafimy się uwolnić się od pouczania już dawno dorosłych, ale jednak zawsze naszych synów i córek. Ja, jak chyba większość osób z naszego pokolenia, nie znałam swoich dziadków. Ale obserwując relacje pokolenia naszych dzieci z dziadkami, wydaje mi się, że statystycznie, wnukowie, należący obecnie od dzieciństwa do świata komputerów, internetu i wszelkich gadżetów elektronicznych, nie rozumieją już świata dziadków, a nawet go lekceważą, jako anachroniczny. Widać to szczególnie w krajach zachodniej Europy. Świadczy o tym na przykład nagminna likwidacja na prowincji domów dziadków, a nawet rodziców, w taki sposób, że sprzedaje się wszystko en bloc za „grosze”, przy pomocy wyspecjalizowanych firm, a cenne pamiątki, typu listy, dokumenty fotografie lądują bez zaglądania do nich na śmietniku. Ale trzeba też dostrzec i wspierać jednostki, które szukając korzeni ulegają fascynacji nieistniejącym już światem poprzednich pokoleń.
    Pozdrawiam
    Iwona

    • A przecież moglibyśmy się nawzajem od siebie uczyć – my dziadkowie i my wnukowie, z korzyścią dla obu stron. Sęk w tym, że my dziadkowie mamy mało czasu, żeby zainstalować się w sercach naszych wnuków, zaledwie kilka lat, bo już dziesięciolatki wiedzą wszystko lepiej. Trudne zadanie, ale gra warta świeczki.
      Przepraszam za późną odpowiedź, byłam w podróży bez internetu.
      Dziękuje i pozdrawiam,
      Izabella

  2. Taąaaak! Mam takie przedmioty (elegancki kapelusz angielski z 39 roku, gliniane garnki ludowe o wartości muzealnej , pamiętniki prababki i książki w dużej ilości które tak trudno będzie kiedyś opuścić,. Tylko towarzyszy tym przedmiotom lęk – A jak czar tych przedmiotów nie zazębi się ( teraz się mówi : nie zatrybi) z gustami młodszego pokolenia.? Poza tym młodzi źle znoszą. „NADMIAR”. Mają juz swoje przedmioty a dopiero jak wracają sentymenty do przeszłości rozdzieraja szaty , że wyrzycili np koronkowe firanki prababki.
    Izabello – płaszczyk jest tak wielofunkcyjny że stanowi PRAWDZIWĄ ELEGANCJĘ!!!I jest współcześnie i historycznie szykowny. Majstersztyk!

    • Małgosiu, nie lękaj się. Jeśli przyjmiesz zasadę „pars pro toto”, o której wspomniałam w poprzednim komentarzu, to zawsze znajdzie się ktoś zainteresowany rzeczami, które masz do przekazania, a przedmioty na twojej liście są niepoślednie. Dziękuję za przypis.
      Izabella

  3. Zazębienia – cóż za wyraz. A jeśli nie było się wnuczką, wnukiem, bo nie było dziadków, i jeśli nie będzie się babcią ani dziadkiem, bo nie pojawią się wnuki, to ile mniej będzie się miało „życia”? Wyobrażona relacja, możliwa relacja. Teoria skonstruowana żeby domknąć w sobie inne relacje. Zazębienia – będzie ze mną ten wyraz teraz. Będę go „spotykać”.

    • To pars pro toto – miałam na myśli bardziej pokolenia niż więzy krwi. A zazębienia? Inspirowane mechanizmem kół zębatych.
      Dziękuję, Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *