Minął rok

FOT. Małgorzata Bzowska

Minął rok od opublikowania mojego pierwszego tekstu na blogu. Podsumowanie? – to poważne słowo, zobowiązujące do autorefleksji, analizy działań, samokrytyki, obietnic i obligacji, wreszcie do wyrazów wdzięczności i peanów. Nie, nie podejmuję się tego, choć pozostawić rocznicę tak bez komentarza? Brnę.

Czym jest ten blog dla mnie? Pańszczyzną i posłannictwem. Przeniesieniem na papier, czytaj ekran komputera, moich przemyśleń w regularnych odstępach czasowych. A jeszcze? Możliwością kontaktowania się z bliskimi mi znajomymi i nieznajomymi, wirtualnie. Bo choć znajomi, przyjaciele z krwi i kości mają moim zdaniem obowiązek interesowania się tym co myślę, robię, atoli nie śmiałabym zmuszać ich do regularnego odwiedzania bloga, ot, wtedy kiedy mogą wygospodarować chwilę, to wielkim atutem tego medium jest kontakt z nieznajomymi dzielącymi podobne zainteresowania. Bez bloga nie miałabym szansy trafienia do nich.

Jednakże jest to wspólnota wirtualna, w obszarze domyślnej rzeczywistości wykreowanej przy wykorzystaniu technologii informatycznych i jako taka trudniejsza od spotkania realnego. Twarzą w twarz olbrzymią rolę odgrywa mowa ciała, intonacja głosu, zauważalne oznaki zainteresowania bądź jego braku, pozwalające na „zarządzanie tematem” – zlekceważeniem tematu zasadniczego, zdystansowaniem się, zignorowaniem słuchacza, bądź odwrotnie – zainteresowaniem go, wciągnięciem w dyskusję. Te wyznaczniki nie są dostępne w rzeczywistości wirtualnej, która wymaga sprecyzowania poglądu, ujawnienia stanu umysłu, rodzaju ekshibicjonizmu, bez możliwości wyjaśnienia lub korekty na żywo, wystawiając autora, inicjatora przestrzeni wirtualnej na niedomówienia, niezrozumienie, bezwzględność. Ale czymże byłoby posłannictwo bez poświęcenia.

Co jest więc moim celem, ambicją? Przekazanie odwagi do stylu, śmiałości do eksperymentowania, kunsztu uwiedzenia szansy, pokierowania przypadkiem nie tylko siedemdziesięciolatkom i nie tylko kobietom. Dziękuję wam, że jesteście ze mną.

Torebka to bardzo szczególny detal garderoby. Moja musi być na tyle mała, żebym nie nosiła na co dzień ciężarów, jednocześnie na tyle pojemna, żebym zmieściła szczotkę do zębów i kosmetyki na dwudniową podróż. W kolorze pasującym do wszystkich ubrań danego sezonu, a są dwa sezony torebkowe: zimowy i letni. Nie znoszę bowiem dobierania każdego dnia torebki do garderoby z prostego powodu – przekładając zawartość zawsze o czymś zapominam. Torebka nie może być sztampowa, musi mieć dobrą organizację, odpowiednią rączkę, interesujące zapięcie, nierzucające się w oczy logo producenta i jeszcze kilka innych cech. Tegoroczna torebka nie spełnia wszystkich warunków: za mała na podróż, kolorystycznie nie do wszystkich ubrań pasująca. Ale tak mnie urzekła, że nie miałam szansy – kupiłam.

Czym jest dla was blog, ten lub każdy inny?

Izabella

8 thoughts on “ Minął rok

  1. „Pańszczyzna, posłannictwo, poświęcenie…”; do tej ciekawej aliteracji dodam „pozdrowienia!”

    • Pozdrowienia – oczywiście, chciałabym powiedzieć obopólne, ale skąd ty wziąłeś poświęcenie?
      Dziękuję Andrzeju za bywanie na moim blogu,
      Izabella

  2. Izo, z dużym zainteresowaniem czytam wszystko, co zamieszczasz na swoim blogu, a czasami nawet daję swój komentarz. To, że nie robię tego za każdym razem wynika częściowo z braku czasu (stale mam coś ważnego do zrobienia, a przynajmniej tak mi się wydaje), z częstych moich wyjazdów (moją wielką pasją jest zwiedzanie świata!), a także z tego, że sporo Twoich przemyśleń dotyczy typowych „babskich” spraw, w odniesieniu do których mogę być tylko kibicem. Przykładowo, cóż ja mogę powiedzieć w sprawie damskiej torebki? Chyba tylko to, że statystyka zrobiona przez ekspertów (?!) z USA pokazała, iż przeciętna kobieta w swoim życiu poświęca ponoć średnio około 10 260 godzin (a więc ponad rok!!!) na szukanie w torebce kluczyków od samochodu. To robi wrażenie na przeciętnym mężczyźnie, ale to za mało, żebym ośmielił się w tej sprawie coś komentować na Twoim blogu. Pamiętaj jednak pisząc coś nowego, że chłop też człowiek, ale trudno mu się wymądrzać w typowo damskich sprawach, a jeśli już, to tylko z męskiego punktu widzenia. Kto wie, a może to też mogłoby być ciekawe?
    Pozdrawiam Cię serdecznie – Janek

    • Janku, przecież właśnie o ten męski punkt widzenia chodzi! Dziękuję ci, że jesteś ze mną na blogu.
      Izabella

  3. Ho ho moje Dziewczęta!! Przecież blog nie jest wcale tak wirtualny jak podsumowuje Izabella!! Przecież (Mama mawiała, że nie zaczyna się zdania od „przecież” – ale przecież: muszę jakoś wzmocnić siłę wyrazu!) my mamy siebie wciąż pod powiekami! I jak piszę to nie do ekranu tylko do Izabelli z krwi i kości!!! I Krystyno do Ciebie – troszkę się denerwując, że za długie „łącza” są miedzy nami.
    Blog – jest super! (nie da się uciec od slangu młodzieżowego) – jest w nim element zaskoczenia tematycznego, piękny język i intrygujące ilustracje. Główny temat zawsze jest „nie z tego świata”, który mnie otacza (o jak dobrze!) a końcowe pytanie zawsze prowokujące i wywołujące niepohamowaną chęć wymiany. Poza tym blog można otworzyć o nieprzyzwoitej porze, jak się już odsunie rzeczy pilne (niekoniecznie ważne) i blog wzmacnia przekonanie, że sztuka konwersacji nie umarła. Zwróćcie uwagę, że ludzie teraz strasznie dużo gadają – głównie przez komórkę. Słyszy się w okół strzępy rozmów, mówią, mówią – a „nie mówią o czym mówią” (Stefan Kisielewski). Właśnie dziś sobie to uzmysłowiłam, stojąc z rowerem przy czerwonym świetle na przejściu, wśród tłumku ludzi, którzy na siebie nie zwracali uwag a wszyscy rozmawiali przez telefon.
    Jednakowoż blog blogiem ale spotkać się trzeba (sic!), bo blog wzmacnia apetyt na spotkanie.
    Próbowałam czytywać blogi zawodowych „blogerów” (jakie nieładne słowo – bliskie blagi) i troszkę były zbyt obowiązkowe, zbyt narcystyczne i zbyt teatralne. A Twój blog Izabello nie zawiera tych wszystkich cech.
    Ostatnio – Twoje egzotyczne podróże wywołały – niedosyt „blogowy”.

    • Prawdą jest Małgosiu, że ten wpis opóźnił się z powodu podróży, a o podróży będzie z pewnością w następnych wpisach. Wyczerpująco podsumowałaś mojego bloga, a jeszcze jak przystało na naukowca z krwi i kości (chciałoby się powiedzieć z kolb kukurydzy i jajek kruszynka – dla niewtajemniczonych są one tematem badań Małgosi) wprowadziłaś elementy nowatorskie, jak blog można otworzyć o nieprzyzwoitej porze. Dziękuję ci Małgosiu.
      Izabella

  4. Izabello masz talenty, jednym z nich to interesująco i konkretnie przekazujesz swoje myśli, rozważania i spostrzeżenia w przestrzeń wirtualną.
    Czytając Twój blog, pragnę być naprzeciwko Ciebie patrzeć na Twoją twarz, gesty.
    Tymczasem jestem daleko i zadowalam się odwiedzaniem Twojego blogu, przekazem wirtualnym.
    Dziękuje za kontakt z Tobą i za Twój blog😘❤️
    Krystyna

    • Krystyno, ja też tęsknię do twojej jasnej, zawsze uśmiechniętej buźki, której przestrzeń wirtualna niestety nie oddaje. Dziękuję,
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *