Praga, złota Praga

Fot. Krzysztof Zagrodniczek

Podróże kształcą – przypomniałam sobie i wsiadłam do pociągu do Pragi.

Praga, złota Praga – ile Pragi jest w Pradze w dobie globalizacji? Języka czeskiego nie słyszy się, powszechny jest „świnglish” – język angielski w światowym wykonaniu. Parter zajęty przez dobrze nam znane sieciówki przeważnie z chińskim towarem tak, że przybysz np. z Japonii może kupić to samo, ale w Pradze. Obok tanie jadło spożywane nierzadko na ulicy. Ale piętra konkurujących ze sobą kamienic i pałaców, i to nie przesada ponieważ przez stulecia konkurowały ze sobą w tym mieście społeczności pro niemiecka i pro czeska, ostały się globalizacji czyli kunsztowna secesja. Tylko, że szwendające się tłumy turystów z rzadka spoglądają w górę.

Lewobrzeżna Praga, ta mniej zadeptywana przez globtroterów, piękne parki, wille i Hradczany, królewska dzielnica, praktycznie miasto w mieście. Największe wrażenie zrobiły na mnie Bazylika św. Jerzego i Złota uliczka. Bazylika, zwodniczo mamiąca renesansowym portalem, po przekroczeniu którego znajdziemy się w pięknej romańskiej budowli. Surowe ściany, upiększone typowymi łukami i grą światła, spokój odpowiadający majestatowi miejsca, wreszcie można było oddać się kontemplacji. Turyści, usatysfakcjonowani zwiedzaniem mocno udekorowanej katedry, co najwyżej zaglądali tu przez uchylone wrota. Strudzeni omijali również Złotą uliczkę, znajdującą się na końcu szlaków po Hradczanach.

Złota uliczka to kompleks budyneczków, zdrobniłam, bo niewielkich, z XVI wieku, służących kiedyś jako mieszkania bądź złotnikom, bądź członkom straży zamkowej. Domek z numerem 22 wynajmował zimą 1916/1917 roku Franz Kafka. Urządził tu swoje skryptorium – warsztat pisarski, w którym powstały teksty ujęte w wydanym w 1920 roku tomie „ Lekarz wiejski. Krótkie opowiadania”. W swoim mieszkaniu przy Langen Gasse nie miał warunków, żeby się skupić, jeszcze po dziesiątej wieczorem słyszę westchnienia sąsiadów, rozmowy mieszkających poniżej, od czasu do czasu awantury kuchenne. Ponadto nad cienkim sufitem mojego pokoju jest strych i nigdy nie można przewidzieć, którego popołudnia, właśnie kiedy ja chciałbym pracować, wieszająca bieliznę służąca mi, dosłownie, choć zupełnie nieświadomie, obcasem dziurę w czaszce będzie wybijać. Był więc zachwycony prostym, uroczym miejscem do pracy, w którym spędzał zimowe wieczory. Podsumowując, romantyczna droga na górę, cisza, którą tam zastaję;… zabieram ze sobą kolację i pisząc spędzam zazwyczaj czas do północy… muszę się zmusić do zaprzestania, wracam do domu drogą, która mi schładza głowę. … Jest czymś szczególnym mieć swój dom, oddzielić się od świata drzwiami nie pokoju, nie mieszkania, lecz domu. Jest czymś szczególnym znaleźć się dziś na Złotej uliczce, naprzeciw domu nr 22, z tomem pisanych tu przez Kafkę opowiadań w ręku. Cytaty pochodzą z listu do narzeczonej Felice pisanego na przełomie 1916/1917 roku, w moim tłumaczeniu.

Nie robiłam fotografii, Praga została już dokładnie obfotografowana, a że byłam sama, nie miał kto robić mi zdjęć na tle…

O zegarku jako symbolu statusu już pisałam. W Pradze rzuciło mi się w oczy, że mimo powszechności komórek z wbudowanym wskaźnikiem czasu zegarek na rękę nie stracił na znaczeniu. Nowoczesny czy klasyczny w formie jest elementem biżuterii chętnie noszonym przez wszystkie nacje, wszystkie roczniki obu płci.

Czyż nie uważacie?

Izabella

4 thoughts on “ Praga, złota Praga

  1. Praga jest wg mnie jedną z najpiękniejszych, a może nawet najpiękniejszą stolicą Europejską. Duże wrażenie zrobiła na mnie Bazylika Św. Jerzego, most Karola, Zegar Orloj w Ratuszu z ruchomymi figurkami i wygrywanymi co godzinę melodiami, rozsiane barokowe kościoły nie podobne do żadnych w Europie, no i zwykłe uliczki… Złota Uliczka nie zrobiła na mnie pozytywnego wrażenia – jest zabytkiem „trop restauré”, jak mówi się w takich przypadkach we Francji, a domki wyglądają, jakby były budowane nie dla ludzi, a dla krasnoludków.
    Pragę zwiedzałam w minionej epoce, kiedy w tzw. wschodniej Europie o globalizacji nawet nikt nie słyszał, a każde zabytkowe miasto miało swój niepowtarzalny klimat i nie było zadeptane przez miliony turystów. Pamiętam n.p niezliczone restauracyjki, a przede wszystkim piwiarnie pod śmiesznymi nazwami typu „U Koguta”, gdzie ludność miejscowa siedziała godzinami, a liczbę wypitych przez delikwenta kufli piwa (często wynosiła ona powyżej 5) kelner zaznaczał kreskami na pięknych, ozdobnych tekturowych podkładkach pod kufle. Czy chociaż jedna została?
    Pozdrawiam serdecznie podróżniczkę.
    Iwona

    • Miałaś szczęście Iwono, że poznałaś Pragę w minionej epoce. Dziękuję ci za relację o „tamtej” Pradze.
      Również serdecznie pozdrawiam,
      Izabella

  2. Izabello,za krótko byłaś w Pradze. Klimat praski jest na przedmieściach, filozofię Haska znajdziesz w każdej piwiarni i winiarni. Widziałam taką scenę w parku Fucika w Pradze – południe, starsi państwo spacerujący po alejkach , młodzież leżąca na trawie , „dechowka” (orkiestra dęta) gra na zbiegu alejek , spacerujący (w każdym wieku) podchodzą, zatańczą jeden lub dwa tańce i idą dalej. Tańczą 80 -ciolatkowie, studenci i para przedszkolaków – wszyscy radośnie. Czy u nas możliwy jest taki przerywnik w zwykłym dniu? Odniosłam wrażenie, że Czesi posiedli umiejętność cieszenia się codziennością. A nawiasem mówiąc buntują się przed zalewem turystów i są głosy (czeskie), żeby ograniczyć ruch turystyczny – Praga podobnie jak Barcelona ma dosyć masowej turystyki.
    A zegar może być biżuterią – w Pradze jest właśnie taki okaz „biżuteryjny ” : tzw. praski Orloj -zegar astronomiczny, aż od średniowiecza pokazuje ciała niebieskie i figurki świętych
    Mój zegarek na rękę spełnia podwójną rolę – powściągliwą formą upiększa rękę i uspokajającą – że jeszcze zdążę podjąć kolejne wyzwanie. A Twój zegarek chyba podobnie – rytmicznie wystukuje nowe wyzwania. Czy zdajesz sobie sprawę, że w tym roku pół Europy odwiedziłaś ścigając nuty i nutki?

    • Bardzo mi się podoba, to ściganie nutek po Europie – i twój zwrot, i ta czynność. Być może byłam za krótko w Pradze, być może urok zasiedlił się na przedmieściach – czyli wszystko jeszcze dla mnie do sprawdzenia. Ale poruszyłaś inny ciekawy temat, bunt przed zalewem turystów. Czytałam, że również Nowa Zelandia, która ma coś koło pół miliona mieszkańców i dwa miliony rocznie turystów chce ograniczać ruch turystyczny przez wprowadzenie wiz. Obserwujmy, jak się to rozwinie.
      Dziękuję
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *