Styl a wiek

FOT. EWA BRODZIAK

Kiedy marka JOSZ by Jola Szala ogłosiła na Facebook’u konkurs pod hasłem: „Posiadanie własnego stylu, czy modne ubrania, co bardziej charakteryzuje współczesną kobietę i współczesnego mężczyznę?” pomyślałam, że pytaniem objęta jest populacja osobników od 20-go do 70-go++ roku życia? (No bo w jakim wieku jest kobieta współczesna?) Czy jest ono w każdej fazie życia tak samo istotne?

Jak to było ze mną? Niewątpliwie jako nastolatka marzyło mi się być modną, ale… Modne były krótkie włosy wysoko tapirowane, nie dla mnie, bo do 21 roku życia nosiłam warkocz, którego nie wolno mi było ściąć. Modne były „djuki” (bawełniane, kimonowe bluzeczki z golfem), moherowe szaliki, czy ortalionowe płaszcze do kupienia wyłącznie w komisach lub na ciuchach, nie dla mnie, bo kosztowały bajońskie sumy. Musiałam akceptować sukienki przerabiane z ciocinych lub babcinych przez świetną krawcową, której kolekcja żurnali kończyła się na latach trzydziestych. Być może to właśnie wtedy powstały podwaliny mojego stylu.

A skoro tak, to nasuwa się pytanie, w jaki sposób kształtuje się styl, czy jest podpowiedziany przez czynniki zewnętrzne, czy też może jest on naszą reakcją na czynniki zewnętrzne: akceptacją, rebelią? Czyli w jakim stopniu styl jest własny? Jest własny, jeśli jest to niemożliwa do podrobienia przez innych relacja między formą a treścią, między tym, jak się pokazujemy, a tym, kim jesteśmy. Natomiast jeśli traktujemy go jako metodę wyróżnienia się w tłumie, to jest on formowany przez tłum. Również wtedy, kiedy próbujemy upodobnić się do tłumu.

A moda? Moda jest jednym, z instrumentów stylu, czasami najważniejszym, czasami poślednim. Można korzystać z niej wybierając te rzeczy, które są w naszym stylu. Można sprzeniewierzać się stylowi wybierając te rzeczy, które są modne. „Moda przemija, styl pozostaje” – twierdziła Coco Chanel. Pod warunkiem, że się go ma. Czy można nie mieć stylu i czy zły styl to to samo co jego brak? Wrzuciłam do google: „styl” wyszukiwanie obrazem. Przede wszystkim młode kobiety (kilku młodych mężczyzn), poza kilkoma w ekstrawaganckich stylizacjach dużo odcieni szarości od białego do czarnego, dużo spodni, dlaczego wyniosłam wrażenie, że mało stylu? No właśnie, bo moda to tylko element, i choć zdjęcia nie maja głosu, to mowa ciała zdradza.

 

FOT. ANDRZEJ SIWIEC

Zdjęcie czarno-białe jest z lipca 1961 roku, upalna niedziela podczas sesji egzaminów wstępnych, pojechaliśmy z ciociami i niewidocznymi na zdjęciu wujami do Świdra. Mam na sobie sukienkę z ośmiu klinów górą dopasowanych, rozszerzających się ku dołowi ze wstawianymi ośmioma godetami – idealną do charlestona, modnego 40 lat wcześniej. Tym razem z nowego materiału, czerwonej kory, którą właśnie rzucili do sklepów. No i do tego warkocz. Zamiłowanie do rozszerzających się sukienek pozostało (zdjęcie kolorowe), warkocz zmienił się w krótkie fryzury.

Czy istnieje imperatyw dostosowania stylu do wieku?

Izabella

5 thoughts on “ Styl a wiek

  1. Pingback: Pożegnanie z „Jaśminową” – serce boli | savoir vivre i nowa klasa średnia

  2. Może nie do wieku, ale do figury i zmieniającego się temperamentu. I może do zmieniających się potrzeb mówienia postacią i ukrywania się w postaci.
    Styl jako manifestacja. A moda jest efemerydą nie uwzględniającą życia jako ruchu.
    Ale jaka to umiejętność zbudować, wypracować własny styl. Znacznie łatwiej skryć się w modzie (nawet jeśli wiąże się to z niewygodą lub byciem śmiesznym).

    • Zdradzę tu – moje radykalne zmiany fryzury były zawsze manifestacją, buntem, wołaniem o pomstę…

Skomentuj Izabella x

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *