Złoty dyplom

FOT. ARKADIUSZ JANUSZEWSKI

Tym razem przemowa, jaką przygotowałam dla Koleżeństwa z okazji uroczystości Złotego Dyplomu wręczanego na Politechnice Warszawskiej po upływie co najmniej 50 lat od daty uzyskania dyplomu.

Drogie Koleżanki, Mili Koledzy, Szanowni Goście,

50 lat od chwili uzyskanie dyplomu oznacza, że szmat życia mamy poza sobą i może byłoby wskazanym podsumować, jakimi zasadami kierowaliśmy się w życiu. Ja to przeanalizowałam, po inżyniersku, tak, jak nasi wspaniali profesorowie nas nauczyli i chciałabym podzielić się z wami moimi refleksjami. Dla zilustrowania tych zasad posłużę się przysłowiami, które jak wiadomo zamykają w sobie mądrość wielu pokoleń.

Na pierwsze miejsce wysunęło się „wiatr wieje, psy szczekają, karawana idzie dalej”. To dewiza, którą kieruję się w sytuacjach, kiedy trudności piętrzą się na mojej drodze, kiedy słyszę nieuzasadnione według mnie słowa krytyki, kiedy pokusy czają się po kątach… Odzwierciedla ona mój uporu w dążeniu do celu, nawet jeśli z upływem czasu entuzjazm zanika, motywacja słabnie. Zastanawiając się nad jej genezą myślą cofnęłam się do połowy lat 50tych, do początków ciągle jeszcze źle w tamtych czasach w Polsce widzianego jazzu, kiedy to jako jeden z pierwszych przebił się przez żelazną kurtynę standard Duke’a Ellingtona i Juana Tizola z 1936 roku „Caravan”. Wyobraźnia zadziałała i tak utwór jazzowy pokierował moim życiem.

Kolejną maksymą jest „od ziarnka do ziarnka aż zebrała się miarka”. Obrazuje ona fakt, że jestem osobą cierpliwą – do pewnego stopnia. Z tą zasadą mam pewien problem – to nie ja kieruje się tą regułą, ale ona mną. Ja nigdy nie znam pojemności miarki, nigdy nie wiem, do jakiego stopnia jest już pełna ani kiedy się przebierze, robi to bez uprzedzenia, zaskakując nie tylko moje otoczenie, ale i mnie. Nagle kończy się moja cierpliwość, następuje krótki, ale głośny wybuch, czyli awantura, po której sytuacja dość szybko wraca do normy i do znów opróżnionej miarki.

Mówiłam o uporze i cierpliwości, zdarzało się jednak, że musiałam, choć bardzo niechętnie, ustąpić. Robiąc to zazwyczaj myślałam „pies ci mordę lizał”. Jakież to jednak nieporozumienie. Przecież chodziło mi o to, żeby pogrążyć, ba obrazić chociażby w myślach oponenta, który mnie zmusił do kapitulacji. Tymczasem, o czym dowiedziałam się dopiero, kiedy sprawiłam sobie psa, że lizanie po buźce jest oznaką miłości, poddania się, szacunku psa do człowieka, a przecież czegoś wprost odwrotnego miałam zamiar życzyć.

Nigdy nie podejmuję decyzji wieczorem, żeby była nie wiem jak pilna. Hołduję zasadzie „z tym problemem muszę się przespać”. Śpię jak zwykle dobrze, następnego ranka budzę się wypoczęta, ze świeżym umysłem, świat jest piękny, a ja mam zupełnie nowe spojrzenie na problem. Tak więc prześpij się z problemem… pod warunkiem, że tym problemem nie jest mężczyzna, bo to niczego nie rozwiąże.

Przedstawiłam Państwu wyniki moich przemyśleń co do zasad, którymi kierowałam się i kieruję w życiu. Na koniec chciałabym przypomnieć jeszcze jedno, kiedyś bardzo popularne, dziś jakby trochę odstawione do lamusa powiedzonko: „nie dajmy się zwariować”, czego Państwu i sobie życzę.

Uważam, że to sukienka jest dla kobiety najlepszym strojem uroczystym. Dobrze dobrana podkreśla kobiecość nie podważając intelektu, profesjonalizmu czy pozycji i świetnie prezentuje się w auli gmachu głównego (ileż wspomnień). Miałam kiedyś w ręku katalog międzynarodowej firmy headhunterskiej, działającej od USA do Szanghaju. Każdy kraj prezentował zdjęcie zespołu, w każdym zespole były kobiety, ale tylko Francuzki i Włoszki w sukienkach.

Na czym polega twój uroczysty strój?

Izabella

4 thoughts on “ Złoty dyplom

  1. Oczywiscie ,ze sukienka ; moze byc spodnica- dluga ,Pencil.
    Niestety ,odkad zlamalam piete ,spadajac z drabiny 3 lata temu , kostka mi puchnie ,wiec dodalam do stroju kobiecego botki .Ale, to nie to samo co ladne buciki !
    Masz bardzo zgrabne nogi Izabello.Zawsze mialas.

  2. Izabello – Twoja mowa to KWINTESENCJA ESENCJI i w dodatku podana w tak zwiewnej formie! A zdjęcie jest nader wymownym i i refleksyjnym uzupełnieniem . Pełne uroku!

Skomentuj Małgorzata x

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *