Piękno starzenia się

 

FOT. IZABELLA NOWOTNY                         FOT. EWA BRODZIAK

Pięknem jest to, co podoba się, gdy jest postrzegane.

                                                                        św Tomasz z Akwinu

Czy mogę Pani coś powiedzieć – odezwał się głos za moimi plecami, podczas gdy rozładowywałam samochód przed „Energetykiem”. Należał do mężczyzny w wieku sanatoryjnym. Jak mogę dać przyzwolenie, skoro nie wiem o co chodzi, pomyślałam i bezwiednie skinęłam głową, więc mężczyzna kontynuował – Obserwowałem, Pani jest piękną starsza Panią. Zaskoczenie pełne. Zaniemówiłam, jednak doświadczenie życiowe kazało mi w ramach podziękowania za komplement przywołać jeden z najpiękniejszych uśmiechów na jakie mnie stać. Pan odszedł, koniec wydarzenia.

Czy koniec? Nurtowała mnie zbitka wyrazów, czy mam się cieszyć, że piękną, czy martwić, że zostałam postrzeżona jako starsza pani, podczas kiedy czuję się w wieku nieoznaczonym. I czy w ogóle te dwa określenia dadzą się pogodzić? Bo czym jest piękno – to pojęcie ściśle związane z estetyką, to pozytywna właściwość bytu wynikająca z harmonii barw, dźwięków, zapachów, proporcji, odbierana zmysłami. To ład i ekspresja, to prawda i dobro. Wreszcie piękno wiecznie niepokoi i nęci, inaczej starość.

Piękno młodości jest niezasłużonym darem niebios, mija, starzeje się, czy zapada powoli w nicość? Tak, jeżeli człowiek urodziwy zawczasu nie przeciwstawi siebie urodzie. Jeśli zaniedba się, opuści, gnuśnie rozleniwi ducha – to przewinienie. Po przekroczeniu progu młodości uroda przeistacza się a jej dojrzewające z latami piękno (lub jego brak) jest naszym własnym czynem i osiągnięciem. Starzejąc się człowiek osiąga piękno niezależności, mądrej powściągliwości. Na jego urodę składa się wyraz jasności, pogody, czystości, dobroci, łagodności, tkliwości, czułości, serdeczności, pogodny uśmiech starości, brak goryczy i starczego despotyzmu. Mądre starzenie się podpowiada ustępowanie pola młodszym.

Piękno starzejące się znajduje pogłębiony nowy wyraz w rysach ostrzejszych, ale jakby prawdziwszych, w cieniach głębszych, więcej wydobywających, w tonacji już nie lazurowej czy różanej lecz ugrowej, ziemistej, nieraz mrocznej, wyraz odsłaniający krajobraz bardziej rzeczywisty, daleko w sam byt sięgający, ścieżkami ku tajemnicy i głębszej prawdzie życia rozchodzący się. Uroda starzenia się coraz bardziej daje duchowi przeświecać przez ciało… Niech będą pochwalone owe skiby i bruzdy, w których życie orze jak pługiem, …oblicze ludzkie kształtowane i utrwalane przez powracający uśmiech i nawrotny smutek, przez troskę i radość, przez skupienie i dzielność, otwartość i dobroć, przez czuwanie i mądrość. …Rozrastająca się z wiekiem sieć charakterystycznych dla indywidualności duchowej zmarszczek twarzy jest pięknem pozamłodzieńczej urody, a nie jej zeszpeceniem… Stefan Szuman „Poważne i pogodne zagadnienia afirmacji życia”.

Który z atrybutów piękna cenisz najbardziej?

Izabella

8 thoughts on “ Piękno starzenia się

  1. Pani Izabello, miło się Panią czyta, a ponieważ język pisany nie zawsze dobrze przenosi emocje dodam tylko symbol uśmiechniętej buzi towarzyszącej mi podczas czytania Pani bloga 🙂
    Chciałem w tym wątku podzielić się ciekawą teorią, nawiązującą do powyższego wątku, a na którą trafiłem przeglądając w jednej z bibliotek skrzynkę z wyprzedawanymi książkami po 1 zł. Wziąłem wtedy do ręki niewielką publikację pt „Duchowość ciała” Alexandra Lowen’a i bardzo spodobał mi się tekst o wdzięku i gracji. Autor wskazuje na to, iż w dynamice naszego ciała mamy zestaw ruchów kontrolowanych i niekontrolowanych, mimowolnych. Ruchy mimowolne są przejawem naszej duchowości i żywotności. Im mniej nasze ruchy są kontrolowane, tym bardziej spontaniczne i wdzięczne. Jeśli nasze czynności mają być nacechowane gracją, nasze ego musi zaufać podświadomości i pozwolić mu zarówno na drobne ruchy typu mruganie okiem, jak i te większe jak np stawianie kroków. Piszę tu o tym, gdyż uwielbiam obserwować ludzi i tak jak zauważa Lowen, piękno, wdzięk i gracja nie zależy od wieku. Czasem wzrok mój przyciągnie dojrzała kobieta poruszająca się niezwykle powabnie, a innym razem ukłuje w oko młoda dziewczyna o ruchach cyborga. Naturalność, wolność, spontaniczność, tak ciała jak i ducha jest pięknem. Pozdrawiam serdecznie.

    • Dziękuję Panie Radku. Uwagi Alexandra Lowen’a o dynamice naszego ciała są nowe dla mnie, niemniej spontanicznie się z nimi zgadzam, mam o czym przemyśliwać. A poza tym sprawdziło się, że warto zaglądać do wszelkich książek, również tych wyprzedawanych. Pozdrawiam.

    • Uśmiech, który sprawia, że nawet brzydka twarz (jeśli w ogóle bywają takie) promienieje.

  2. O, Izabello zadałaś nam temat na długi zimowe wieczory! Twoje inspiracje wywołają lawinę!
    „Docytuję” do Twego i Janka komentarza. Dąbrowska pisała (chyba w swoich pamiętnikach), że największą tragedią starości nie jest starzenie się, ale to , że czujemy się młodzi i mamy przeświadczenie o nieograniczonych możliwościach bycia młodym (zwłaszcza jak ktoś wspiera ten klimat rozkwitu). Oczywiście kokieteryjnie wyznajemy swój wiek – chociaż wcale za tym nie stoją żadne przywileje. Stefania Grodzieńska napisała świetną swoją biografię (wypełnioną optymizmem) -” Już nic nie muszę”.
    I to jest właśnie atut wieku . I atutów jest jeszcze więcej: tutaj przytoczę cały cytat, który zapisałam jak miałam 20 lat (chyba E Forster „Domostwo p. Wilcox – ale to muszę sprawdzić – kartka nie co się zestarzała):
    „To straszne mieć 20 lat. Jest to coś tak samo okropnego jak uczestnictwo w derby i konieczność pomyślnego dojechania do mety. Z góry się wie, że niemal z pewnością spadnie się z konia przy Potoku Rywalizacji, że złamie się nogę nad Żywopłotem Rozczarowania, że się człowiek potknie na Sidłach Intrygi a już z całą pewnością nie powiedzie mu się przy Przeszkodzie Miłości. Kiedy jest się starym, można spaść z konia nawet następnego wieczoru po wyścigach i pomyśleć: cóż, nie muszę brać udziału w tym szaleństwie!”
    A co do urody starzenia- dbanie o siebie, nie okazywanie rezegnacji (niektórzy stawiają znak równości miedzy starością a rezygnacją) dodaje sił i wzmacnia! Słyszałam jak Kazimierz Kutz w wywiadzie powiedział „Człowiek do starości musi się przygotowywać jak do komunii świętej”

    Mam jeszcze więcej przemyśleń w tej kwestii (bardzo frapujące zagadnienie) – ale właśnie trochę nie mam czasu się starzeć , bo wyzwania mnie ścigają

    • Małgosiu, jak zwykle u ciebie fantastyczne przemyślenia i cytaty, a każdy z tych cytatów wart jest wpisu. Zgadzam się ze wszystkimi czterema cytowanymi. Tak, to cudowne, że nic nie musimy, tak, do starości trzeba się przygotować, a najlepiej zacząć te przygotowania już w młodości. Mój blog adresuje poniekąd problem, o którym pisze Maria Dąbrowska czujmy się młodo, ale zaakceptujmy ograniczenia wynikające z wieku. Izabella

  3. Dziękuję za komentarz, też mam takie obserwacje. Myślę jednak, że człowiek przez całe życie postrzega siebie przez pryzmat swoich nieobiektywnych myśli, marzeń, czasami piękniej, czasami mniej pięknym niż jest w rzeczywistości, choć rzeczywiście z wiekiem może się to potęgować.

  4. Człowiek przeważnie starzeje się tak, jak na to zasłużył – ludzie dobrze starzeją się ładnie, a źli mają to jeszcze bardziej wypisane na starość na twarzy. Natomiast wiele osób postrzega siebie na starość nie tak, jak obiektywnie wyglądają, lecz tak, jak sami chcieliby to widzieć. Niestety!

    Janek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *