Nadarzyła się okazja, skorzystałam, pojechałam – do Algierii, pełna nadziei, pełna oczekiwań, pełna emocji,. Błędnych, bo osnutych na fantasmagoriach biur podróży. 20 lat po wyzwoleniu spod kolonializmu Algieria była republiką ludowo-demokratyczną. 98,23% ludności to muzułmanie, a zaledwie 0,31% chrześcijanie. Nieoczekiwanie ten kraj otworzył się jako żywa Ewangelia.
Jako pierwsi, gdzieś w górach Kabylii, pojawili się pasterze ze swoimi owcami, ci z przypowieści Jezusa:
… Kto zaś wchodzi przez bramę jest pasterzem owiec. … owce słuchają jego głosu. On zaś woła swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wyprowadzi wszystkie swoje owce, idzie przed nimi, a owce idą za nim, bo znają jego głos. … Dobry pasterz oddaje życie swoje za owce.” Ewangelia wg Jana 10.2,3,4,5,11
Krajobraz górski, surowy, ziemia w kolorze ochry, tu poprzerastana niskimi krzewami, ówdzie zielonymi kępkami traw – pożywieniem dla owiec. Szli przed owcami, albo otoczeni przez swoją trzodę, ubrani w galabiję, dołem obszarpaną, abaja czasem zarzucona na ramiona, czasem przerzucona przez rękę, kolorystyka od brązowej do burej, w dłoni jakby prototyp dzisiejszego pastorału czyli laska pasterza. Czy ciągle gotowi oddać swoje życie za owce?
Innym razem, słońce było już nisko nad horyzontem, należało więc rozejrzeć się za noclegiem. Wjechaliśmy do osady, przed nami plac, pośrodku drzewo, może figowe, nie pamiętam, pod drzewem grupa kilkunastu siedzących w kucki mężczyzn,…
„Po pewnym czasie przyszedł znowu do Kafarnaum. I usłyszano, że jest w domu. I zebrało się tak wielu, że już nie było miejsca nawet przed drzwiami. A On ich nauczał.” Ewangelia wg Marka 2.1,2.
…żaden tłum, ale byli to wszyscy mężczyźni z okolicy. Ten pośrodku, nauczyciel czy bajarz, siedział nieco wyżej, zapewne na stołeczku. Był wiek dwudziesty, Internet ciągle jeszcze w powijakach, telewizja nie miała tu zasięgu. Czy w dwudziestym pierwszym wieku n.e. zostali podłączeni do mediów nie wiem, jestem jednak pewna, że w dwudziestym pierwszym wieku p.n.e. bajarz siedział jak ten dziś – był ówczesnym i TVNem, i POLSATem i TV REPUBLIKĄ i Szeherezadą. Pozostanie na zawsze tajemnicą skąd czerpał swoje przypowieści.
Wielki erg wschodni – pusta szosa, po lewej piasek, po prawej piasek, przed nami piasek… Po paru godzinach jazdy zatrzymaliśmy się. Słońce oświetlało jakby jakiś punkt na dalekiej wydmie z prawej. Punkt przybliżał się. Szło ich dwóch.
Potem Pan wyznaczył innych siedemdziesięciu dwóch i rozesłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejsca, do którego zamierzał się udać. … Idźcie, oto posyłam was jak jagnięta między wilki. … Kto was słucha, Mnie słucha. Ewangelia wg Łukasza 10.1, 3, 16
Szosę przecięli parę metrów przed nami, wkrótce zniknęli za wydmą po lewej. Skąd szli? Dokąd? Czym się orientowali w tym morzu piaskowym?
Albo ci w oazie Dżanat, też było ich dwóch. Punktualnie o zachodzie słońca…
Zachód słońca na pustyni – inaczej niż na morzu, gdzie czyste, wilgotne powietrze łagodzi barwy, idealnie prosta linia horyzontu daje poczucie nieskończoności, a gra refleksów i szum fal hipnotyzują – na pustyni światło jest szorstkie i matowe, rozproszone przez unoszące się w powietrzu drobinki piasku. Linia horyzontu nieregularna, wyznaczona przez wydmy, skały czy kaktusy, wręcz dramatyczna. Zjawisko refrakcji sprawia, że zachodzące słońce ulega silnemu spłaszczeniu, zniekształceniu lub wydaje się pulsować. Przybiera odcienie głębokiej czerwieni, niebo płonie podczas gdy wydłużające się cienie pozbawiają każde ziarnko piasku ciepła – rozpościera się przenikliwy chłód, cisza, obcość.
Punktualnie o zachodzie słońca odprawili salah (modły), wykonując odpowiednią liczbę rakat’ów (pokłonów), wstali i poszli w głąb pustyni, bezkresnej, bezludnej, bezpiecznej. Widzieliśmy ich jeszcze kilka razy, zawsze szli przez pustynię, zdawałoby się znikąd i donikąd, zawsze we dwóch. Czy byli to ci sami, których Jezus wysłał w drogę dwa tysiące lat temu? Czy ich potomkowie? Chodzą niestrudzeni, ażeby spełnić misję Jezusa?
Taką była Algieria. Pod koniec dwudziestego wieku n.e. miałam okazję zweryfikowania żywych od kilku tysięcy lat zwyczajów i obyczajów biblijnych. W kraju odległym od miejsca wydarzeń o ponad 3000 km. Nie miałam tych skojarzeń 25 lat później w Izraelu. Tu nic nie nawiązywało do czasów biblijnych – ani zachowania ludzi, ani ich ubiór, ni język, ni architektura, nawet nie krajobraz.
Izabella