Anioł zagłady

FOT. Małgorzata Bzowska

jestem wciąż skłonny uważać surrealistów […] za stuprocentowych wariatów

Zygmunt Freud

Dotychczas surrealizm kojarzył mi się przede wszystkim z Salvadore Dalim (którego nie lubię), i jeszcze z Rene Magrittem (którego bardzo lubię), jako buntowniczy, skierowany przeciwko wszelkim konwencjom ruch w malarstwie. Przeczytawszy więc o niezwykłych zabiegach kompozytora Thomasa Adesa podjętych dla oddania surrealistycznego klimatu w operze „Anioł zagłady”, transmitowanej na żywo z Opery Metropolitan na cały świat pomyślałam, że to chwyt retoryczny. Tym bardziej, że libretto, a co za tym idzie akcję odebrałam jako względnie klasyczną, realistyczną i racjonalną, a muzykę zaszufladkowałabym do „nowoczesnej” – wygodne określenie.

Dopiero skojarzenie tej opery z filmem Luisa Bunuela o tym samym tytule dało mi do myślenia. Jakie więzi łączą te dwie produkcje? Do tej pory filmowano opery, jednak współcześni twórcy librett szukają inspiracji w dobrym filmie, szukają i znajdują. A surrealista Bunuel nadaje się do tego przednio. Luis Bunuel, rocznik 1900, nakręcił „Anioła zagłady” w 1962 roku, kilkadziesiąt lat później zainspirował brytyjskiego kompozytora Thomasa Adesa (rocznik 1971) do napisania opery.

Wracając do Bunuela, do 1951 roku może nie było cicho wokół niego, ale nie zanotował na swoim koncie żadnych wyróżnień na festiwalach filmowych. Pierwsze, od razu dwa przyszły w 1951 roku za film „Zapomniani” – Złota Palma w Cannes dla najlepszego reżysera oraz nagroda Międzynarodowej Federacji Krytyki Filmowej (FIPRESCI) za najlepszy film. Ostatnie z trzydziestu nagród i wyróżnień to w 1977 roku nagroda Amerykańskiego Stowarzyszenia Krytyków Filmowych (NSFC) oraz nagroda National Board of Review (NBR), obydwie w kategorii „najlepszy reżyser” dla filmu zatytułowanego „Mroczny przedmiot pożądania”. Ukoronowaniem był Złoty Lew za całokształt twórczości na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji dla 82-letniego wówczas reżysera – na rok przed śmiercią. Można podsumować, że splendor spadł na niego w ostatniej tercji jego życia. Brzmi optymistycznie.

Filmu niestety nie widziałam, obejrzałam zaledwie kilkanaście kadrów w internecie – zgadzam się, kipią surrealizmem. Ten sam temat zainscenizowany w miarę wiernie 55 lat później w innym medium jest nadal wymowny, ale nie skojarzył mi się z surrealizmem, o czym już na początku wspomniałam. Zainteresowania surrealistów zwrócone były ku sferze nieświadomości, zjawiskom z zakresu rozwijającej się na początku XX wieku psychoanalizy. Sprawiły, że stali się awangardą. Dziś, nieświadomość, podświadomość, samoświadomość mamy wszyscy (no, prawie wszyscy) w małym palcu. Wszyscy jesteśmy (domorosłymi) psychoanalitykami, psychoterapeutami, psychopatologami, psychopatami…. to pojęcia dnia codziennego. Jak i klimat osaczenia, lęku przed nieznanym, tkwienia w okowach uprzedzeń i stereotypów. Surrealizm sięgnął życia.

A życie wycofuje futra, stroje wierzchnie noszone przez panie do opery w dobie surrealizmu, na rzecz „waciaków” świetnie spełniających oczekiwania przełomu jesieni i zimy polskiej XXI wieku. Lekkie i ciepłe, jak futerał opinają sylwetkę. Całym strojem mojego jest kolor oraz skośnie wszyty suwak sprawiający, że kaptur buduje efektowną stójkę na obszernej szyi, a zarzucony na głowę chroni przed wiatrem, śniegiem czy deszczem nie zawężając pola widzenia.

Czy określenie surrealizm ma zastosowanie w XXI wieku?

Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *