Emocje i stylizacja

FOT. ZOFIA WĄSOWSKA

A tak w ogóle, to po co są stylistki? – zadałam to mało taktowne pytanie pani Annie Męczyńskiej, jednej z najbardziej kreatywnych stylistek i kostiumografów w Polsce, przy okazji prezentacji w restauracji Patataj w Nałęczowie książki Figura jak z ekranu  zakładając, że jej profesjonalizm upora się z moim brakiem taktu. Uporał się. Z kilku powodów, które pani Anna wymieniła, trafił mi do przekonania ten, że często osoby zwracające się po poradę do stylistów nie mają czasu biegać przed jakimś bardzo ważnym wydarzeniem po sklepach w celu wyszukiwania odpowiedniej kreacji. Kreacja, to znaczy sukienka, buty, rajstopy, torebka… fryzura, paznokcie, makijaż… (U panów też jest tego sporo). W takim momencie przydaje się druga, profesjonalna głowa. A pani ma jakieś przemyślenia? – odparowała Pani Anna. Miałam – emocjonalne przywiązanie do własnej garderoby – i opowiedziałam następującą historyjkę.

Od czasów zjazdu koleżeńskiego mojego rocznika z Politechniki Warszawskiej w 2013 roku utrzymuję kontakt z kilkoma koleżankami i kolegami, między innymi ze Zbyszkiem z Wichetek Małych na Podlasiu. Podlasie może pochwalić się perełkami zabytków architektury mało znanymi ogółowi, ze szkodą dla ogółu. Zbyszek, regionalista i świetny gawędziarz obiecał pokazać mi Węgrów. Mieliśmy spotkać się już na miejscu. Ale gdzie, pytałam, pod jakim wezwaniem jest ten kościół, jak się nazywa plac? Zbyszek nie wiedział, ale z tym nie będziesz miała problemu, Antek trafił, Mirek trafił, to i ty trafisz. Kiedy wjedziesz do Węgrowa jedź przed siebie aż zajedziesz – brzmiała, zgodzicie się, mało precyzyjna instrukcja. Wjechałam, zajechałam, spotkaliśmy się bez problemu, zwiedziliśmy miasteczko przy rześkiej, słonecznej pogodzie końca października. Zrobiłam mnóstwo zdjęć, do których uporządkowania zabrałam się kilka tygodni później. Było i moje zdjęcie, spojrzałam i struchlałam! Jakże ja się ubrałam!

Bo i sami powiedzcie – nie, lepiej od razu się wytłumaczę. Miałam przed sobą 3 godziny jazdy samochodem, wobec czego zdecydowałam się na dającą komfort swobody, a jednocześnie ciepłą sukienkę, w której również bardzo dobrze się czuję „w gościach” – takie trzy w jednym. Dzień miał być piękny, ale chłodny, więc przyodziałam miękkie, wygodne wdzianko, do niego super cieplutki, ukochany szalik z łabędziego puchu, a że mieliśmy dużo chodzić więc płaskie, sportowe buty dobrze trzymające stopę. I torebka „do wszystkiego”, można ją nosić w ręku bądź zawiesić na ramieniu, co zwalnia ręce do fotografowania. Mam bardzo wyczulone na zimno dłonie włożyłam więc rękawice pozwalające obsłużyć aparat fotograficzny bez zdejmowania. Niby czyta się to wszystko rozsądnie, ale – nie wspomniałam ani o stylu poszczególnych części mojej garderoby, ani o kolorach. Nie będę ich opisywać, wystarczy rzut oka na zdjęcie, mówi wszystko.

Każdy element mojego ubioru kocham, każdy element mojego ubioru miałby rację bytu ze względu na jego przydatność w opisanej sytuacji. Tylko suma nie wypaliła. Obwiniam za to emocjonalne przywiązanie do garderoby. W takiej sytuacji przydałaby się obiektywna doradczyni, słowem stylistka.

A swoją drogą zimą, kiedy jadę samochodem na jakieś mniej lub bardziej oficjalne spotkanie, często, ze względu na wygodę, zamiast płaszcza biorę szal z łabędziego puchu, który daje tyle ciepła, że wystarczy na przejście od samochodu do budynku.

A jak wy oceniacie moją stylizację na powyższym zdjęciu (niestety, słońce raziło w oczy)?

Izabella

Zabytki Podlasia

FOT. IZABELLA NOWOTNY

Drohiczyn:

  1. Kościół franciszkanów pw. Wniebowzięcia NMP, budowa: 1682–1715.
  2. Późnobarokowy kościół benedyktynek pw. Wszystkich Świętych z lat 1734 – 1738 projektu Jakuba Fontany, wtedy 24-letniego polskiego architekta.
  3. Kolegium jezuitów zbudowane w latach 1746–1751, obecnie siedziba Wyższego Seminarium Duchownego.

Węgrów:

  1. Bazylika Mniejsza pw. Wniebowzięcia NMP, ale również św. Apostołów Piotra i Pawła oraz św. Andrzeja oraz św. Katarzyny. Zbudowana przez Jana Dobrogostaw hrabiego Krasińskiego latach 1703-1707 jako kościół murowany w stylu barokowym.
  2. Kościół pw. św. Piotra z Alkanary i św. Antoniego z Padwy ukończono w 1705 roku.
  3. Prawdopodobnie kruki nawiązują do herbu Ślepowron fundatora Jana Kazimierza hrabiego Krasińskiego.
  4. Na zdjęciach 7,8,9 – Wnętrza w obu kościołach zostały ozdobione Polichromią wykonaną w latach 1706-1711 przez florenckiego malarza Michała Anioła Palloniego.
    10. Dom zwany Gdańskim w stylu barokowym z XVIII wieku. Gościł króla Stanisława Augusta oraz powracającego po klęsce pod Moskwą Napoleona.

4 thoughts on “ Emocje i stylizacja

  1. Aby zdjęcie dobrze wyszło, osobę zdejmowaną niestety musi razić słońce, ale podejrzewam, że w przpadku tego zdjęcia oczy mrużyłaś nie tylko Ty lecz również osoba zdejmująca, którą – jak mniemam – był Zbyszek z Wichetek Małych. Jednak nie sądzę, aby to mrużenie oczu, spowodowane intensywnością jednego koloru, pozostawiło trwały ślad na twarzy Zbyszka, natomiast najważniejsze jest to, ze w trakcie wycieczki czułaś się swobodnie.

    • To przymrużenie oka nie przeniosło się na twój komentarz, Witku. Dziękuję za wsparcie i życzę wszelkiej pomyślności, bo Nowy 2018 Rok za pasem.
      Izabella

  2. Izuniu Kochana – boa + buty sportowe – dramat. Wygoda wygodą ale to zupełnie nie Twój dotychczasowy elegancki (w każdej sytuacji) styl. Jestem zwolenniczką ubiorów sportowych a jeśli już „wyjście” to starannie dobrane dodatki. Twój boa wg mnie świetnie uzupełnił by długą wieczorową suknię. A może jestem staroświecka ? Krystyna

    • Nie Kochana, nie jesteś staroświecką, masz w zupełności rację.
      Pozdrawiam cię serdecznie, noworocznie.
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *