Nowoczesny samuraj

FOT. Małgorzata Bzowska

Styczeń nie rozpieszczał nas. Wilgotne zimno, ani to jesień, ani przedwiośnie, dawało się we znaki. Wegetacja wariowała, my też. Na szczęście ta pora roku to bale, dyskoteki, narty i sezon koncertowy. Na przełomie stycznia i lutego odbywał się w Warszawie XI Międzynarodowy Konkurs Wiolonczelowy im. Witolda Lutosławskiego. Były jeszcze bilety na koncert laureatów, zamówiłam.

Trzeci etap, do którego zakwalifikowało się czterech wiolonczelistów: dwóch Japończyków, Chińczyk i Amerykanin, miał wyłonić zwycięzcę. Repertuar: jeden z czterech klasycznych koncertów wiolonczelowych do wyboru, cała czwórka wybrała Josepha Hydna Koncert in C-dur op. 102 nr 1, oraz obowiązkowo koncert Witolda Lutosławskiego. Napisany w latach 1969/1970 na zamówienie Royal Philharmonic Society i Fundacji Gulbenkiana z myślą o wielkim wykonawcy Mścisławie Rostropowiczu, który prawykonał ten utwór. Partię wiolonczeli uznał za trudną, dając jej oczywiście świetnie radę. Otwiera wiolonczela, lecz zanim minie czwarta minuta tej solowej fantazji, zaczyna się konfliktowa forma Koncertu… walka; głównymi antagonistami są solowa wiolonczela i blaszane instrumenty dęte… – pisał niezaprzeczalny znawca muzyki współczesnej Andrzej Chłopecki.

Zdobywcą pierwszego miejsca został Japończyk, dwudziestoletni Sato Haruma, nie, nie – nie wiolonczelista lecz samuraj. Samuraje – utożsamiani z duszą narodu japońskiego, ich etos wyrósł na gruncie filozofii Konfucjusza i szkoły medytacji Zen i głosił bezwzględne podporządkowanie się, potrzebę wysiłku i żmudnej pracy, odwagę – wszystko nieodzowne przymioty ambitnego młodego muzyka. Przyszłych samurajów bardzo wcześnie oddawano pod opiekę surowych nauczycieli, którzy wdrażali w nich posłuszeństwo, lojalność, odpowiedzialność. Sato Haruma rozpoczął naukę gry na wiolonczeli w wieku sześciu lat.

Japonia zawdzięcza samurajom wszystko czymkolwiek jest. Byli nie tylko kwiatem narodu, lecz także jego korzeniami. – pisał Nitobe Inazo (1862-1933) ekonomista, nauczyciel, polityk. Dziś zakorzeniony w tradycji młody potomek samurajów wygrywa Konkurs im. Witolda Lutosławskiego mimo, że Azjatom czasem jest bardzo trudno znaleźć oryginalny sposób na wykonywanie muzyki klasycznej. (SH) Nigdy wcześniej nie pracował tak ciężko nad repertuarem, wynik: równy i wysoki poziom zaprezentowany w każdym etapie.

U Lutosławskiego zauważyłem, że jego Koncert na wiolonczelę i orkiestrę jest bardzo teatralny. Teatralnej ekspresji tego dzieła Sato Haruma nadał teatralną oprawę wykonania. Miecz „katana” zastąpił smyczkiem. To pochylał się nad wiolonczelą, wydobywając mocne, agresywne dźwięki, to prostował przy perkusyjnych pizzicatach, to odchylał do tyłu, gdy nadawał jej namiętne, liryczne brzmienie. To ze spojrzeniem wbitym w dal słuchał, co poszczególne instrumenty mają mu do powiedzenia, a one nie żartowały. Nb, orkiestra Filharmonii Narodowej i Marek Moś pokazali klasę. Publiczność odpłacała skupieniem i atencją, a nawet… kilkuletnia dziewczynka, która całym swoim jestestwem słuchała koncertu Haydna – dyrygowała, kołysała się w takt melodii, posyłała mamie zachwycone spojrzenia – podczas koncertu Lutosławskiego przywarła w bezruchu do ramienia matki, podczas gdy jej równolatek chłopiec, który siedział przy Haydnie spokojnie, wiadomo młodzi mężczyźni są bardziej opanowani, a może nieśmiali, po kilku minutach Lutosławskiego rozpłakał się i trzeba go było wyprowadzić z sali. Siła muzyki.

Sato Haruma wygrał, pozostaje jemu pogratulować, a nam zastanowić się nad siłą korzeni.

Koncert rozpoczynał się wczesnym wieczorem uważałam więc, że strój raczej wizytowy niż wieczorowy będzie odpowiednią oprawą takiego wydarzenia. To mój pierwszy w życiu żakiet z baskinką – długo przekonywałam się do tego fasonu. Czy mi pasuje, jak sądzicie?

Izabella

8 thoughts on “ Nowoczesny samuraj

  1. Izabello, do tak strzelistej postaci jak Twoja – żakiet jest dopełnieniem eleganckiego wizerunku. A Mietek ma złoty medal za wyrafinowany i trafny wyraz wrażenia!!
    No i zatęskniłam za wiolonczelą po Twojej relacji. Wiolonczelą – ulubionym instrumentem mojej Mamy. Jako dziecko miałam rezerwę do „tych dużych skrzypiec” – a dopiero ” jak urosłam” zrozumiałam zauroczenie Mamy i mu uległam. I pomyśleć, że ten młody słuchacz od razu doświadczył magii wiolonczeli!

    • Podzielam twoje zdanie, Małgosiu, generalnie do wiolonczeli dorasta się. Ci młodzi słuchacze zaakceptowali „śpiewną” wiolonczelę i wpadli w panikę gdy zagrała „bojowo”. Dzięki za wpis,
      Izabella

  2. Fantastycznie wyglądasz. Podejrzewam, że żakiet zasłania część tego, co się nazywa samuraj, ale trochę skromniejszy – bez literki „u”.
    Z serdecznościami
    Mietek

  3. Hej Izo,
    Szkoda, że nie podzieliłaś się z nami (el. rocznik61) swoimi muzycznymi planami. Dałoby to szansę na spotkanie z Tobą kochających muzykę warszawiaków .
    Pozdrawiam
    Iwona B.W.
    P.S. A żakiet z baskinką jest świetny i adekwatny do wydarzenia.

    • Nie pomyślałam o tym Iwono, ale następnym razem odezwę się. Chciałabym wreszcie posłuchać „na żywo” Warszawskiej Jesieni. Najbliższe plany to Wrocław – NFM (Anne-Sophie Mutter) i opera oraz Lublin – Stańko i Bobby McFerrin – czy może ktoś z czytelników się wybiera? Dziękuję za wpis, do zobaczenia
      Izabella

  4. Izuniu – żakiecik ekstra – b. odpowiedni do Twojej figury; komplementuję też zmianę uczesania – całość gustowna i odmładzająca. A pro-po koncertu – Japończycy słyną z umiłowania muzyki; ja osobiście relaksuję się słuchając wykonywanych przez nich utworów fortepianowych a szczególnie dotyczy to muzyki Chopina. Pozdrawiam. Krystyna

    • Fortepian jest moim ulubionym instrumentem, ale zaraz po nim są skrzypce i wiolonczela, śpiewnie zaciągająca. Myślę, że Waszemu dzięciołowi – melomanowi też by się spodobała. Dziękuję.
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *