Salvadore Dali w Berlinie

W Berlinie byłam kilkakrotnie, zawsze krótko, z powodu, nigdy turystycznie. Albo, żeby obejrzeć Reichstag „zapakowany” przez Christo and Jeanne-Claude na przełomie czerwca i lipca 1995 roku, a to na uroczystości 90-tych urodzin przyjaciela, odwiedzić znajomą galerię fotografii, lub czyjeś nowe mieszkanie. Tym razem pobyt też był krótki, wolny czas spędziłam na szwendaniu się (jednak trochę jak turysta) po okolicy. Z pewnością gdzieś tu przebiegał mur, wskazują na to mapy, ale ani po murze nie było śladu, ani po enerdowskim zaścianku. Budynki imponujące, dostały nowe fasady, nadbudówki, przybudówki, kolorowe reklamy światowych firm, skończył się panujący za czasów komunistycznych uniformizm pejzażu miejskiego, przynajmniej w centrum miasta. To fascynujące doświadczenie w jakim stopniu można zmienić wizerunek miasta nie zrównując go z ziemią.

Jakaś prywatna galeria na mojej drodze wystawiała 450 grafik Salvadore Dali. Nie lubię go, za umiejętność sprzedawania się, nawet Hitlerowi, za megalomanię oraz za miłość do pieniądza. Za to, że skromność nie była jego mocną stroną. Nie lubię go a niechęć do osoby przeniosłam na jego sztukę i nie przekonywuje mnie nawet fakt, że była ona wyrazem buntu przeciwko tak typowemu dla demokracji kultowi przeciętności. Wiem, sztuka wymaga wielkoduszności, więc od czasu do czasu podejmuję próbę polubienia go. Wstąpiłam do galerii. Jedynym dziełem, które mi zaimponowało był reprint zilustrowanego w 1971 roku przez Dali’ego – nie wiem jak to nazwać – nie katalogu, nie czasopisma, w każdym bądź razie cymelium o nazwie SKARAB (skarabeusz).

Wydane zostało przez firmę SCABAL, od 1938 roku dystrybutora wykwintnych materiałów na męskie ubrania, odziewającego, za pośrednictwem mistrzów nożyc wszystkich wielkich tego świata od osiemdziesięciu lat. Oferując pierwsze wydanie SCARAB’a SCABAL zachęca swoich klientów do refleksji nad przedstawioną na obrazach mistrzów przeszłości świetnością mężczyzn, wyrażoną ich strojem i postępując śladami Salvadore Dali do oddania się fantazjom, jaki powinien być wizerunek mężczyzny i mody męskiej w przyszłości (roku 2000).

Mimo całej mojej rezerwy do artysty muszę przyznać, że jego wyobraźnia i inwencja twórcza nie znały granic. I tak pierwsza strona po prawej przedstawia portret, „Matematyka” z XVIII wieku, szkoła francuska, po lewej zdjęcie zaczytanego Salvadore Dali. Cóż za wykwintne ubranie, jaka poza, że nie wspomnę o trzymanym na smyczy pupilku (gepard, leopard?). A napis głosi, cytat z Michel-Jean ‚a Sedaine’a: Czasami szaty zdobią człowieka. Innym razem to człowiek zdobi szaty. I Dali zdobi.

Bywa szyderczy: przyodziana Lady Godiva na pielgrzymce do Santiago de Compostela przeciwstawiona jest wizerunkom królów z XVI wieku, tekst głosi: Po kreatywność i ekstrawagancję sięgnęli ci, którzy w swojej dumie i arogancji próbują dorównać elegancją swojemu koniowi. Przyjmuje pozę psychologa: Być odzianym to nie to samo, co być ubranym. Człowiek odziewa się, by chronić się przed spojrzeniem lub pogodą, ubiera pod wpływem stanu umysłu, chęci wyróżnienia się, pożądania luksusu. Ubranie albo zrównuje, ekstrawaganckie wyróżnia. Stawia się w roli socjologa: Piękne ubranie nie oznacza zniewieścienia. Przeciwnie, życzenie bycia najpiękniejszym i najlepiej odzianym jest dowodem instynktu walki i ukazuje bardziej męskie oblicze niż mężczyzny, który gubi się w zapomnieniu szarej masy. Co więcej: stroje ludów prymitywnych są niewyszukane, podczas gdy dynamiczne społeczeństwa kreują stylowe ubrania, naznaczone ich intelektem. I tu zdanie, którego nie potrafię przetłumaczyć nawet, jeśli rozumiem każde słowo. Ale sens? Mężczyzna 2000 roku będzie gastronomicznie stereoskopowym i stereochemicznym.

Jest wizjonerem: plastikowe kapelusze roku 2000 wypełnione helem będą podbudowywać morale przygnębionych i zwariowanych maniaków. Przewidział buty naszych czasów: dzięki sprężynie żywotny but pozwoli naśladować anielskie kroki. Teraz już wiem, dlaczego w ostatnich latach kreatorzy mody wprowadzają najprzedziwniejsze obcasy. I jeszcze o roku 2000: Imitant, osobnik naśladujący (kogo, co?) to prawdopodobny model na stronę tytułową New Yorker’a. Rok 2000 za nami, w jakim stopniu sprawdziły się wizje Dali’ego?

 

Pomysł współpracy dystrybutora najwyższej jakości materiałów na męskie ubrania z eleganckim, znanym na świecie ekstrawagantem może być książkowym przykładem na synergię w biznesie (to takie współdziałanie, w którym 2+2>4), zaistniałym w czasach, kiedy nowoczesne szkoły zarządzania biznesem były jeszcze w powijakach. Już zawsze twierdziłam, że talent logicznego myślenia z powodzeniem zastąpi MBA. A Dali’ego jednak ciągle nie lubię.

Voltaire powiedział: Ubranie (moda) zmienia nasze zachowania w tym samym stopniu, w jakim zmienia nasz wygląd. A jakie jest wasze zdanie?

Izabella

Czasami to człowiek zdobi szaty

Lady Godiva na pielgrzymce

Mężczyzna 2000 roku

Kapelusze wypełnione helem

Żywotny but

Imitant

12 thoughts on “ Salvadore Dali w Berlinie

  1. Z tego co pamietam to Dali byl dziwakiem tak jak prawie wszystko w jego zyciu. I taka jest jego sztuka, dziwna, zwariowana, szarpana, niespokojna. Kwestia gustu czy sie te sztuke lubi czy nie. Dali kochal modnie sie ubierac. Moda zmienia wyglad to napewno I tu sie zgodze z Voltairem ale mysle ze sie myli mowiac ze w takim samym stopniu jak zachowanie. Z mojego doswiadczenia o wiele ciekawszymi mezczyznami okazali sie faceci we flanelach niz ci w drogich garniturach od Armaniego, ale to moje zdanie.

    • Bardzo ciekawe spostrzeżenie, dla mnie odkrywcze, że sztuka Dali’ego jest niespokojna, może dlatego go odrzuciłam, kiedy dorosłam. Bo jako nastolatka oczywiście uwielbiałam jego bunt. Ale muszę przyznać, że na zdjęciu w garniturze wygląda wspaniale a całość nie zdradza jego nieciekawego charakteru. Dziękuję,
      Izabella

  2. Izabello, to zdanie Daliego : życzenie bycia najpiękniejszym i najlepiej odzianym jest dowodem instynktu walki – jest odkrywcze!
    Gdybyż widziało się mężczyzn ubranych jak Dali a nie w gatkach do kolan!
    A matematyczna precyzja malarstwa Salvatore jest nie co zbyt fotograficzna – i tylko z powodu szokowych zestawień obiektów można mu to wybaczyć

  3. Odbieranie dzieł sztuki jest bardzo indywidualną sprawą. Często bywa tak, że to, co jednemu bardzo się podoba, dla drugiego jest nie do strawienia. Jednak nawet przy tak skrajnie różnych subiektywnych odczuciach gdzieś tam w tle zawsze przebija wielkość prawdziwego artysty. Dali stanowi klasyczny tego przykład. Jego sztuka dla wielu jest denerwująca, dla innych intrygująca lub budząca rozbawienie, ale z całą pewnością nie można mu odmówić wielkości. Dla mnie osobiście Dali jako człowiek był pajacem, megalomanem i skrajnym ekscentrykiem, ale jestem pełen podziwu dla jego sztuki, a zwłaszcza dla świetnych skojarzeń samych dzieł z ich głębokimi, ale dobrze zauważalnymi podtekstami. Na mnie również duże wrażenie zrobił jego dom -muzeum w Figueres, zarówno pod względem wystawionych tam wspaniałych dzieł, jak i pod względem samej bryły tego domu. Podobne mieszane uczucia budzą dzieła Picassa z jego ostatniego, głównego okresu twórczości, który przyniósł mu największą sławę, ale Picasso we wcześniejszym okresie swojej twórczości był przecież wspaniałym malarzem – realistą. Rekomenduję zwiedzenie jego muzeum w Barcelonie – coś wspaniałego!

  4. Dali był wielki, choc można za nim nie przepadać. A czy zdjęcia przeczą odczuciom, co prawda subiektywnym. Bo przy nim wyglądasz na tak zafascynowaną, z tak intelektualnie – seksownym spojrzeniem, jakbyś chciała mu dać buzi.

    Serdeczności

  5. Izabello, Podzielałem twój pogląd na Dali (człowieka i artystę) aż do czasu kiedy odwiedziłem jego dom/muzeum Teatre Dali w Figueres (jak ostatnio podkreślają, w Katalonii). Zadziwiła mnie jakość jego malarstwa a także — jak piszesz — wizjonerstwo. Pozdrowienia,

  6. Bardzo fajny montaz tytulowy! Ja wraz z synem – jestesmy i bylismy od zawsze entuzjastami Dali’ego. Na wystawie calosci jego dziela w Paryzu (nad organizacja wystawy czuwal sam Dali!), wiele lat temu, spedzilimy czas od otwarcia do zamkniecia drzwi, musiano nas niemal przemoca wyrzucic! Byly jego obrazy, rzezby (slynne usta z perlami, slon na wysokich nogach, etc…), mnostwo dokumentalnych filmow z jego udzialem, przedziwne kompozycje na miare jego talentu (czarna, oddychajaca sala!!), itd, itp…….. No coz, wielki egocentryk, ale co za wyobraznia, co za fantazja!

    • Wyobrażam sobie, że wystawa, zwłaszcza, jeśli nad nią czuwał Dali, była fantastyczna. Ja też zachwycałam się Dali’m, uprzedziłam się po przeczytaniu jednej z napisanych przez niego książek autobiograficznych. Słowo przeważyło szalę pędzla. Dziękuję ci za podzielenie się wrażeniami z wystawy. W którym muzeum była wystawiana?
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *