Noc świętojańska

Szłam brzegiem morza, boso, igrając z falami. Pozorna monotonia, po jednej stronie szumiąca toń, po drugiej kołyszące się na wydmach trawy, a jednak wydarzyło się. Woda wyrzuciła na piasek małą rybkę. Przywróciłam ją morzu.

Nadeszła noc świętojańska, ta jedyna, w którą można znaleźć kwiat paproci. Już w półśnie wydało mi się, że słyszę jakiś szelest, uchyliłam powieki, przy moim łóżku stała złota rybka. – Uratowałaś mi życie, pragnęłabym ci się odwdzięczyć – powiedziała. – Co tylko będziesz chciała, dam ci. – Zamyśliłam się.

Może dom? – podpowiedziała złota rybka, bo była niecierpliwa, – mieszkasz w małej chałupce. – To prawda – pomyślałam – ale czyż nie marzyłam o takiej? Mała, bo nie lubię, nie umiem i nie chcę się nauczyć sprzątania, z dala od gwaru, żeby nie zakłócał ptasich koncertów, z pięknym widokiem na schodzący zboczem wąwozu las, urządzona w estetyce minimalistycznej. I miałabym ją zamienić na wielki pałac, co nie daj Boże umeblowany antykami? Nie, dziękuję ci złota rybko, powiedziałam.

A może nowy samochód? – zasugerowała złota rybka, podejrzewając mnie o brak wyobraźni. – Twój jest stary, poobijany. – To prawda – pomyślałam – ale czyż nie odpowiada on moim potrzebom? Wysoki, żebym mogła wsiadać bez składania się w scyzoryk, z krótkim przodem i tyłem co czyni go zwinnym, wygodny dla moich dużych psów (kiedyś miałam ich trzy), niedrogi w eksploatacji, a co najważniejsze, przejechałam nim w ciągu tych osiemnastu lat 293.000 kilometrów i nigdy mnie nie zawiódł. Nie, nie, dziękuję ci złota rybko, powiedziałam.

To może chciałabyś być znów młoda? – kusiła dalej złota rybka, która jednak odczuwała potrzebą wykazania się w głębinach morskich sukcesem. – NIE, NIE, NIE, wykrzyknęłam spontanicznie, zanim cokolwiek pomyślałam. Nie miałam ochoty wrócić do tych lat niedojrzałych, pełnych niepewności i wpadek, splinów i chandr, ponownie budować tożsamość, kształtować świadomość. Każda moja zmarszczka świadczy o zdobytym doświadczeniu, każdy siwy włos o pokonanych trudnościach…

Złota rybka wzruszyła niecierpliwie ramionami i zniknęła, była młoda, zanim zdążyłam jej wytłumaczyć, że wiek ma swoje przywileje, własne kryteria, że buduje na doświadczeniu, że liczy się przyjaźń i niezawodność… Rano, kiedy się obudziłam, z lękiem spojrzałam w lusterko. Po jego drugiej stronie była ta sama co zawsze twarz, z którą się co prawda nie identyfikuję, ale jest mi znana.

Czy wiek może mieć marzenia?

Izabella

10 thoughts on “ Noc świętojańska

  1. Tak oczywiscie nikt z nas nie przezyl powrotu do mlodosci, ale jak to jest ze dwie osoby w tym samym wieku np. 23 lata, jedna konkretnie wie czego chce od zycia, zna siebie, planuje, ma swoje zdanie, nigdy nie slyszy sie od niej „kto to wie” lub „nie jestem pewna/y” podczas gdy ta druga osoba bladzi, nie wie czego chce, popelnia za duzo bledow i zlych decyzji , waha sie etc. To tak jakby to pierwsza urodzila sie z „bagazem zyciowego doswiadczenia” a ta druga zupelnie bez. Obserwuje to juz od jakiegos czasu i mnie to bardzo zastanawia tymbardziej ze moj 16letni syn jest gdzies bardzo posrodku mimo ogromnej pracy nad nim. Pozdrawiam.

    • Też to obserwuję i też zadaję sobie to samo pytanie. Myślę jednak, że suma problemów w życiu człowieka jest podobna, rozkłada się tylko w wieku. Moje rezolutne i pewne siebie w młodości koleżanki mają problemy w starszym wieku, podczas gdy te mniej przebojowe z wiekiem staja się rozsądne i pewne siebie. Mnie bardziej odpowiada ten drugi scenariusz. Pozdrawiam.

  2. Duzo bym dala zeby moc miec powtorke moze nie z mlodosci ale tak od 30tki. Wydaje mi sie ze bym sie lepiej duchowo urzadzila, a moze mi sie zdaje?
    Co do marzen to czesto staja sie jadem wlasnych niepowodzen – nieprawdaz?

    • Nikt z nas nie przeżył „back to youth”, więc trudno powiedzieć, czy potrafilibyśmy inaczej. Patrzymy wstecz z bagażem naszego doświadczenie – marzy nam się, że mogłoby być inaczej. W takim kontekście marzenia mogą stać się jadem. Ale przecież na rozwój jakikolwiek, a zwłaszcza duchowy zawsze jest czas.
      Dziękuję za komentarz, pozdrawiam,
      Izabella

  3. Każdy wiek ma marzenia. MUSI MIEĆ, bo inaczej wpadamy w stagnację i zniechęcenie , gorzkniejemy.
    Jednakowoż- każdy wiek ma swoje marzenia . Wiek dojrzały eliminuje marzenia wieku młodzieńczego.
    „To co czas daje nam w doświadczeniu zabiera przez rozczarowania” a z drugiej strony, Izabello – czy znasz kogokolwiek, kto chciałby powtórkę z młodości?! Młodość jest przereklamowana – lepiej być krzepką dojrzałością. Specjalnie nie używam określenia „starość” , bo ludzie (i literatura, i medycyna) nadali mu sens przepełniony rezygnacją i słabością a kompletnie zapominając wyjątkowej harmonii umysłu, którą możemy osiągnąć tylko „po przejściach” lat („a Sokrates prawdę zna, poznał taniec , poznał taniec , hopsa sa, hopsa sa- Gałczyński).
    A Twoja opowieść o złotej rybce jest przepiękna
    – jednocząc się z Twoimi wyborami pozdrawiam serdecznie

    • Lubię „krzepką dojrzałość” – jak zazwyczaj twoje określenia – bardzo trafne. A z tą powtórką młodości jest pewien szkopuł, być młodym tak, ale… Dziękuję Małgosiu.
      Izabella

  4. Piękna jest Twoja opowieść o nocy Świętojańskiej. Miałaś rację, że nie dałaś się omotać złotej rybce, bo jak wiemy z bajki, źle się to skończyło dla rybaka. A swoją drogą sen – nie sen,- rybka nie rybka, Twoja odpowiedź mogłaby być i moją odpowiedzią, bo…. po pierwsze mam podobny stosunek do pałaców i samochodów, jak Ty, a po drugie wiadomo, że wszelkiej maści namawiacze prowadzą na manowce, bo nic w życiu nie dostaje się za darmo…
    Pozdrawiam serdecznie.
    Iwona
    P.S. Dzięki za informacje o muzycznym lipcowym Nałęczowie

    • Też jestem tego zdania, że za wszystko w życiu się płaci. Dziękuje za komentarz,
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *