Love, Liebe i raus

Obraz wilka z sieci.

Rozmyślam na różne tematy: ważne i nieważne, bliskie mi i obojętne, z tej ziemi i abstrakcyjne. Czasami o słowach. Skąd się biorą i dlaczego właśnie takie? Zaczęło się, kiedy mój niepolskojęzyczny przyjaciel wrzasnął zirytowany: ciebie nigdy nie można uszczęśliwić. Zdziwiłam się, jak to, przecież powiedziałam, że jestem zadowolona. Tak, ale nie, że jesteś szczęśliwa. No nie, bo z powodu błahostki mogę wyrazić zadowolenie, szczęście to poważna sprawa i nie kusi się go przy lada okazji. I wynikła afera międzynarodowa.

Używane w językach angielskim i niemieckim zwroty są proste, albo coś kocham, albo nienawidzę. Wszelkie niuanse, że ja coś lubię, cenię, ekscytuję się, fascynuję, gloryfikuję, zachwycam się, uwielbiam, gustuję, szanuję…. Anglik ogarnie jednym: I love it, a Niemiec: ich liebe das. Przy czym jak bardzo to kocha podkreśla długością wymawiania samogłoski „o”: I love it (normalnie, bez egzaltacji) lub I looooooooove it (oj, bardzo kocham). Podobnie w niemieckim. Mnie fascynuje, że love bądź liebe da się płynnie, bez najmniejszego zastanowienia wymówić, podczas gdy słowo „kocham”, bezspornie trudniejsze, wymaga rozważenia sytuacji, przygotowania naszego organu, zarówno „k” jak i „ch” są niełatwymi, tylno-językowymi głoskami, samo koooo- niczego jeszcze nie oznacza, z zaakcentowaniem -cham jest w ogóle sprawa kryminalna. Czy to przypadek, że słowo, które Anglikom i Niemcom tak łatwo spływa z ust, nam z trudem wydobywa się z gardła?

Nie inaczej wygląda sprawa niekochania. Zwrotowi, po który Anglicy, jak i Niemcy sięgają równie szybko: I hate it, ich hasse das, przeciwstawiamy: ja tego NIENAWIDZĘ. Po I / ich wystarczy zaakcentować a w hate lub hasse i wszyscy rozumieją intencję. My musimy włożyć sporą dozę energii, uporać się z syczącym dz, nosowym ę, długim wyrazem. Nic dziwnego, że nie szastamy. Jak nienawidzimy, to nienawidzimy, z całego serca, raz na zawsze, ale rzadko.

Wspomnę tu jeszcze jedno słowo niemieckie. Trochę znudzona plażą w Meksyku wynajęłam samochód, żeby objechać okolicę – niby ładnie to brzmi, ale droga piaszczysta, wijąca się przez busz od wioski do wioski. Samochód był rzadką atrakcją dla tubylców, w każdej wiosce obstępowały go dzieciaki, czasem zmuszając do zatrzymania się. Szczególnie w jednej były natrętne, czepiały się, tylko patrzeć, jak któreś wpadnie pod koła. Z chat zaczęli wychodzić dorośli. Nie było mi do śmiechu, wrzasnęłam: RAUS. Otaczający samochód odskoczyli, dałam gazu. Przez dwadzieścia lat zastanawiałam się, dlaczego to słowo zadziałało, dopóki nie wymówiłam go przed lustrem. W odbiciu zobaczyłam wilka (psa, lisa) dającego szczerzeniem zębów swojemu przeciwnikowi do zrozumienia, że się zbyt daleko posunął. Do tego ten charkot mocno zaakcentowanej spółgłoski rrrrr… jakby w gardle grało. Nie trzeba było znać niemieckiego. Ciekawe, że w polszczyźnie nie mamy tak mocnego słowa. Czy to źle, czy dobrze?

Izabella

2 thoughts on “ Love, Liebe i raus

  1. Izabello, mamy w polskim słowo z „rrr”” !!! Nadużywane w kontekście nienawiści, zachwytu, oburzenia, zaskoczenia czy irytacji czy zdumienia- po prostu uniwersalne. Nawet w Londynie w autobusie usłyszawszy ten znajomy dźwięk zwyczajem nauczycielskim ze słodkim sarkazmem rzuciłam : w Londynie powinien Pan mówić po angielsku a nie po łacinie, nieprawdaż? Moja Ciotka scenicznym szeptem nakazywała mi ciszę ale „ekstraordynaryjny interlokutor” wybałuszył oczy i zamilkł.
    A „raus” jest niestety słowem rozpoznawalnym na całym świecie z powodów wojennych ale trzeba przyznać, że fonetyczna barwa dodaje mu znaczenia uniwersalnego. Pomysł z wilkami zaskakująco trafny w swojej wymowie i intrygujący w plastycznym ujęciu!

    • Dziękuję Małgosiu. Polskie słowo z rrrr ma dobre zadatki, ale ono tylko warczy, nie ma tu efektu pokazywania kłów. Twoja uwaga w angielskim busie jak zwykle urocza. I okazuje się skuteczna. Automatyczne ukazywanie się komentarzy raz zaakceptowanych autorów ciągle jeszcze, jak widzisz, nie działa. Będę dalej nad tym pracowała. Pozdrawiam.
      Izabela

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *