Architektura a muzyka


If architecture is frozen music, is music liquid architecture?

Frank O. Gehry, 2002

Co ty o tym sądzisz? -spytała moja przyjaciółka. Muszę się zastanowić, odpowiedziałam. I zastanawiam się do tej pory. Bo jak porównywać dwie tak odmienne dziedziny: architekturę, statyczną bryłę z jej jakże stabilnym zakotwiczeniem w ziemi z dynamiką i ulotnością muzyki?

Zainteresowanie muzyką zawiodło nas do Berlina. To zbieg okoliczności, że właśnie w tych dniach można było w Max Liebermann Haus oglądać wystawę „Frank Gehry – Silny rezonans. Hans Scharoun – Współbrzmienie”. Dwa partnerskie miasta: Berlin i Los Angeles, łączy je wieloaspektowa przyjaźń i współpraca. Dwie sale koncertowe, wnoszące ważny, pozytywny i trwały wkład w krajobraz i rozwój każdego z tych miast. Dwaj architekci na zawsze z nimi skojarzeni: jeden z najwybitniejszych przedstawicieli niemieckiego modernizmu, urodzony w hanzeatyckiej Bremie w 1893 roku, drugi czołowy dekonstruktywista, urodzony w 1928 roku w kanadyjskiej rodzinie polsko-żydowskiej.

Hans Scharoun jest autorem projektu filharmonii berlińskiej, Frank Gehry Walt Disney Concert Hall’u w Los Angeles. Panowie architekci nigdy się nie spotkali. A jednak to Frank Gehry zrealizował „architektoniczne utopie” Hansa Scharouna, bo tak Scharoun nazwał swoje w latach 1939 – 1945 akwarelą malowane refleksje. Nie doczytałam się, świadomie, czy podświadomie inspirował się Gehry fantazjami Scharouna, dobrze, że to zrobił. Scharoun w jego czasach nie miał szansy na zrealizowanie swoich wizji: z braku technologii, z braku funduszy. Gehry działa na przełomie stuleci XX i XXI, są i pieniądze i technologie. Czy jest szczęściarzem,którego idee zbiegły się z postępem technologicznym, czy może miał odwagę zażądania rewolucyjnych rozwiązań?

Stanowczo przedkładam w architekturze modernizm, z jego zasadami: światło – wpływa na samopoczucie oraz witaminę D; funkcjonalność – czyli wygoda; forma kubiczna choć unikająca symetrii – świadomość spokoju i harmonii. Do tego surowe materiały, jasne kolory, bez ornamentów, sztuczności i manieryczności. W takim otoczeniu da się żyć.Inaczej niż w dekonstruktywizmie, który kieruje się ideą fragmentacji. Jego założenia to geometryczna nierównowaga, nieprzewidywalność, kontrolowany chaos. Jedna taka konstrukcja w otoczeniu biurowców, starego miasta czy natury jest klejnotem. Więcej wcześniej czy później doprowadziłoby mieszkańców do pomieszania zmysłów. Ale nie ma obawy, dekonstruktywizm jest drogi i nieobliczalny, koszt nowo-wybudowanej Elbphilharmonii w Hamburgu przekroczył kilkakrotnie założenia kosztorysowe i wyniósł 866milionów €, jak podają źródła.

Architektura zakotwiczona jest w ziemi, muzyka jest ulotną falą akustyczną. Architekturę odbieramy zmysłem wzroku, muzykę słuchu. Atoli mają wspólną cechę – wypełniają przestrzeń, każda na swój sposób. W jakich warunkach fala akustyczna mogłaby się zamienić w substancję stałą? Nie wiem, pewnie jestem niedouczona. Ale przyjaciółce odpowiadam: są powiedzenia błyskotliwe i głębokie. Cytowane na wstępie zaliczam do błyskotliwych.

Izabella

6 thoughts on “ Architektura a muzyka

  1. Z muzyką jest podobnie, jak z innymi dziełami myśli i wyobraźni ludzkiej. Aby w pełni zaistnieć, muszą przejść długą drogę od kompozycji, poprzez próby wykonania, do przedstawienia. Komponowanie muzyki ma wg mnie największy związek z matematyką (harmonia), a przygotowania do jej wykonania z fizyką (akustyka – instrumenty i sala koncertowa). Jest też oczywiste, że sukces przedstawionego dzieła muzycznego zależy w istotny sposób od talentów i charyzmy wykonawców koncertu – solistów, orkiestry. „Kształt i styl” sali koncertowej i budynku ma znaczenie dużo mniejsze, ale jednak może mieć wpływ na odbiór muzyki
    Ja osobiście wolę słuchać muzyki w miejscach o architekturze „minimalistycznej”, pozbawionej przepychu rozpraszającego uwagę, bez zbędnej scenografii, ale niektórzy lepiej się czują w „bogatych” lub „niekonwencjonalnych” salach i budynkach.
    Dwa lata temu byłam na koncercie Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej.w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Super nowoczesna największa sala koncertowa Forum (są tam jeszcze 3 sale), oszołomiła wszystkich uczestników naszej muzycznej wyprawy do Wrocławia swoją architekturą – wysokością, nowoczesnością materiałów, no i ciemnym wnętrzem oświetlonym nowoczesnymi migającymi światłami sufitowymi. Koncert był genialny, akustyka wspaniała. Ja jednak czułam się w tej sali dziwnie obco, jakby nas wrzucono w czarny kosmos, natomiast pani architekt, która uczestniczyła w naszej wyprawie muzycznej do Wrocławia była zachwycona architekturą NFM – uznała, że wzmocniła ona przekaz i rangę tego wspaniałego koncertu.
    Pozdrawiam
    Iwona

    • Jak wyczytałam z twojej wypowiedzi odbiór muzyki, a chyba każdej sztuki, zależy od osobistych preferencji, związanych bądź z zainteresowaniami, bądź z wykonywanym zawodem. Dziękuję.
      Izabella

  2. Ła !!! ten mariaż Scharouna i Gehry jest rewelacyjny!! Wizjonerskie ruchome dachy z rysunku i szokujące w Los Angeles ! Ale Izabello wypatrzyłaś świetną wystawę – no i wysłuchałaś koncertu w Filharmoniii Berlińskiej!!! Mam przedsmak, bo mogę podsłuchiwać i podglądać Filharmonię Berlińską w kawałkach w swoim telewizorze (teraz Ravell i Motzart). Żeby ktoś mi jeszcze podpowiedział jak się można zalogować na całość byłoby super. Trzy podejścia – bez skutku.
    A jak Ty Izabello odbierasz wygląd przestrzeni filharmonicznej – wzmaga akustyczny odbiór czy nie ma znaczenia dla urody dźwięków? (ale chytrze Cię przepytam). Masz doświadczenie koncertowe i bywasz w wielu przybytkach muzycznych – to powiedz!!!
    Śpiewnie i widokowo pozdrawiam

    • Zadałaś mi Małgosiu ćwieka, swoim pytaniem. Z nowoczesną przestrzenią filharmoniczną mam problem wzrokowy. Wprawdzie z każdego miejsca widoczność nie jest zaburzona fryzurami bliżej siedzących, ale odległości do pokonania przez fale wzrokowe są duże. Dlatego z większości miejsc trudno jest zaobserwować emocje towarzyszące muzykom. Nie ma problemu słuchowego, urodę dźwięków poprawiają ruchome ekrany, dostosowujące przestrzeń do rodzaju wykonywanej muzyki. Przepraszam za spóźnioną odpowiedź i dziękuję,
      Izabella

  3. Dla melomanów nie jest najważniejszy kształt i styl budynku filharmonii, dla nich najważniejsza jest akustyka sali koncertowej. Z kolei osoby pasjonujące się architekturą mogą zachwycać się budynkiem filharmonii, ale wchodzić do niego jedynie po to, aby zobaczyć jego wnętrze, a nie po to aby posłuchać muzyki i dla nich drugorzędne jest to czy wewnątrz budynku znajduje się filharmonia czy opera czy muzeum sztuki nowoczesnej.
    Pewien doktor filozofii kultury twierdzi, że osoby nie znające filozofii nie są w stanie odbierać właściwie muzyki, ale czy on ma rację? Czy, podobnie, muzykę w filharmonii można odpowiednio odbierać tylko wtedy, gdy wie się w jakim stylu został zbudowany budynek???

    • Dziękuję Witku za trudne pytania. Odpowiedź na pierwsze – ponieważ ja nie uprawiam filozofii, a sądzę, że właściwie odbieram muzykę uważam, że ten doktor filozofii nie ma racji. Co do drugiego, jestem za holistycznym potraktowaniem
      tematu: i piękny budynek, i dobra akustyka, i wspaniała orkiestra. I to ma NOSPR, ale też filarmonie berlińska czy hamburska. Pozdrawiam.
      Izabella

Skomentuj Iwona x

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *