Wyrzeczenia

Cisza, błogosławiona cisza. Inna niż „przedtem”, nie mącona odgłosami generowanymi przez człowieka. Śpiewają ptaki, szumi las, szemrze strumyk – i to jest cisza. Nie zakłócana tumultem tysiąca nóg biegnących nie wiadomo dokąd, warkotem setek samochodów, pędzących dzień i noc nie wiadomo po co, jazgotem dziesiątków samolotów, jak fantomy przemieszczających się nad naszymi głowami. Nie gwałcona megawatowymi kolumnami czy to w salach koncertowych, czy też na świeżym powietrzu. My, pokolenie dojrzałe, dostaliśmy szansę przypomnienia sobie odgłosów planety naszego dzieciństwa, oni, pokolenie naszych wnuków – szansę poznania rzeczywistości bez wrzasku, łomotu, terkotu…, bez zabiegania i zbytniego pośpiechu.

Świat dźwięków jest jednym z wielu aspektów obecnej sytuacji, o której jedno można powiedzieć, przeminie. Zanim jednak, da nam wszystkim dużo domyślenia, do zastanowienia nad kondycją naszej ziemi, stosunkami społecznymi, strukturami gospodarczymi. Nie jest wykluczone, powiem dobitniej, jest bardzo prawdopodobne, że przyszłość będzie od nas wymagała wyrzeczeń, czy dorośliśmy do nich, czy się z nimi pogodzimy?

Czy ja chciałabym zmienić swój styl życia, swoje przyzwyczajenia? – zastanowiłam się. – W szczególności, czy jestem gotowa zaakceptować wyrzeczenia? Generalnie tak, ale… – Przecież ty już od dawna żyjesz prawie jak asceta – wtrącił się mój wewnętrzny głos. – W twoim wieku masz prawo do wygody, komfortu, szczypta luksusu też nie zawadzi, zasłużyłaś na to – perswadował dalej – niech młodzież teraz zapracuje na swoje. – Zastanów się, jak wszyscy, to wszyscy -włączył się rozsądek – niezależnie od przeszłości, zasług, osiągniętego statusu, musimy, jeśli zależy nam na polepszeniu kondycji naszej planety, zrezygnować z nieuzasadnionych uprawnień, niezasłużonych przywilejów, zbędnych nawyków, kompromitujących przyzwyczajeń, nieznośnych manier którymi obrośliśmy.

Świetnie, pomyślałam, zrezygnuję z samochodu na rzecz taksówek. – Pozwól mi przeanalizować tę propozycję – podjął rozsądek – otóż czy jeździsz własnym samochodem czy taksówką ilość zużytej benzyna i wyemitowanego dwutlenku węgla jest taka sama… To może zrezygnuję z latania samolotem, w dobie obecnej i tak nie sprawia to przyjemności, żenujące kontrole lotniskowe zabierają dużo czasu, restrykcje dotyczące bagażu są uciążliwe, a poza tym kawał świata już zobaczyłam, z reszty mogę zrezygnować. – Ach – podjął rozsądek- zatem sugerujesz, żeby pozbawić młodych podróży, których sama zażyłaś, możliwości poznania świata, doświadczenia jego piękna i różnorodności. A może przestaniesz się stroić, zrezygnujesz z kosmetyków, perfum? – Mam zrobić z siebie strasznego dziadunia w zgrzebnej koszulinie? I co za korzyść z tego dla społeczności? – Więc co z twoim domem? Mieszkania w bloku z pewnością są bardziej ekonomiczne. – Nie, nie, nie, to już mieliśmy, pokoje o powierzchni 7 m2, jedna toaleta na piętro… Mój dom to mój azyl, mam tyle przeżyć, wspomnień z nim związanych… – A twoje zamiłowania do ekskluzywnych przedmiotów? – A cóż komu przeszkadza ta krztyna zbytku? Zamyśliłam się. – Między Bogiem a prawdą, ja już żyję w warunkach minimalistycznych, nie widzę możliwości dalszych wyrzeczeń, teraz kolej na innych…

Zauważyłam, że od dłuższego już czasu jakbym słyszała mniej sów i puszczyków nocą. A od trzech, może czterech  lat na pobliskich rozlewiskach żaby przestały kumkać  swoje wieczorne koncerty, które tak lubiłam. I też nie widuję jeży, ani u siebie, ani w sąsiednim lesie…

A z czego wy moglibyście zrezygnować, czego się wyrzec?

Izabella


4 thoughts on “ Wyrzeczenia

  1. Witaj Izabello !
    Jestem od kilku dni w Warszawie. Atmosfera w wymarłym mieście jest nieznośna, a cisza nie jest zwykłym odpoczynkiem od miejskiego hałasu – nie uspokaja… A ograniczenia wolności, nawet zakładając, że są konieczne, są coraz bardziej męczące i upokarzające. Jednak na wsi życie biegnie nadal swoim zwyczajnym rytmem i jest normalniej, nawet w tym nienormalnym czasie.
    Na pytanie z czego bylibyśmy w stanie zrezygnować lub wyrzec się w przyszłości, trudno jest odpowiedzieć, bo przyszłość jest zwykle nie do przewidzenia, a teraz jeszcze bardziej, niż przedtem…Spróbuję więc odpowiedzieć skupiając się na swoim życiu. Ja, podobnie, jak Ty żyję w jakimś sensie ascetycznie (minimalistycznie), chociaż mój i Twój ascetyzm niekoniecznie dotyczą tych samych obszarów życia. Minimalistom jest trochę łatwiej, niż tym, którzy napędzają swoje życie posiadaniem i wydarzeniami zewnętrznymi. Również może łatwiej jest tym, którzy już dawno przenieśli swoje życie w wirtualną przestrzeń i nie maja potrzeby innego kontaktu z ludźmi. A jeżeli chodzi o mnie, to nie mogłabym się wyrzec przede wszystkim wolności, która i tak dla większości z nas jest mocno ograniczona przez kompromisy społeczne i rodzinne. A przez wolność rozumiem życie zgodnie ze swoimi wartościami, sumieniem, w bliskich kontaktach z ludźmi, z którymi można te wartości dzielić.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Iwona

    • Dziękuję Iwono za tak wyczerpujący komentarz. Bardzo odpowiada mi twoja definicja wolności. Wracając do ciszy, jej pierwszy dzień, to wtedy, kiedy zobaczyłam po raz pierwszy w tym roku motyla cytrynka, był również dla mnie niepokojący, ale szybko się do niej przyzwyczaiłam. Dziś, po raz pierwszy od dłuższego czasu przeleciały mi nad głową ze trzy samoloty – z żalem żegnam się z niezakłócanym hałasami niebem.
      Serdecznie cię pozdrawiam,
      Izabella

  2. Izabello,
    masz rzeczywiście rację, że oszalałe tempo życia zostało zatrzymane – ale pod presją okrutną. Zanim się zastanowiłam z czego bym mogła zrezygnować to akurat splot okoliczności uniemożliwił mi wolny wybór i zabrał mi to co dla mnie było WAŻNE. Więc wszystkie mniej ważne sprawy zbladły . Teraz może najważniejsza jest mobilizacja przed rezygnacją, bo przecież trzeba trwać z podniesioną przyłbicą. A zachowanie małych przyjemności czy zbytków pomaga może przetrwać. Więc Twój głos wewnętrzny dobrze Ci podpowiada (mój chwilowo jakaś „niemota”). Niech te Święta pomogą nam ….

    • Małgosiu, przyziemna uwaga: nie ma tego złego… A przyłbicę radziłabym ci na parę chwil opuścić, po co mają ci zaglądać w oczy (w podtekście wirusy). Dziękuję za komentarz,
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *