
Wybrałam boczne drogi w poszukiwaniu kwiatu głogu, który chciałam zasuszyć na zimowe herbatki. Wprawdzie zaparzony ma nieprzyjemny zapach, ale wzmacnia serca, u młodych nadwątlone nadmiarem uniesień, u leciwych ich brakiem. Leciwych, jakie ładne słowo… Stary trąci stęchlizną, podczas gdy leciwy dźwiga więcej doświadczenia na swych barkach niż nieletni.
Leciwy …
Przejeżdżałam koło znajomej, która właśnie pieliła grządki. – Kwiat głogu nieskażony opryskami sąsiadujących pól? Znajdzie Pani na przylasiu. – Przylasie? Jakie ładne słowo. Nie znałam go, ale intuicja podpowiedziała mojej wyobraźni znajomy krajobraz, już nie las, a jeszcze nie pole, pojedyncze drzewa, krzaki, polanki umajone polnymi kwiatkami. A za przylasiem sośniak – też ładne słowo. W okolicy Zarzeki… Narwałam ekologicznego, choć bez certyfikatu, kwiatu głogu, przy okazji znalazłam ekologiczne, również bez certyfikatu, stanowisko pokrzyw, więc też się zaopatrzyłam, słodkawo-delikatna herbata z pokrzywy wzmocni zimą organizm.
Przylasie, sośniak, Zarzeka …
Po powrocie zajrzałam do internetu. Przyjaciółka podesłała mi żarcik z facebooka, rysunkowy. Narysowany kilka razy ten sam robak podpisany był w różnych językach: w angielskim, amerykańskim i holenderskim WORM, w duńskim i norweskim ORM, w szwedzkim ORMUR, po niemiecku WURM, i po polsku DŻDŻOWNICA. Tu kończy się żarcik, a ja pytam, czyż niepięknie brzmi nazwa tego pożytecznego robaczka po polsku? Pochodzi od dżdżu, kiedyś deżdżu.
Dżdżownica …
Nasi przodkowie tworzyli słowa instynktownie, z potrzeby wyrażenia się, wkładając w nie pomysł, skojarzenie, uczucie, uważając, żeby jak najlepiej oddało istotę rzeczy. I słowa te pasowały do innych w słowniku polskim. Leciwy, bo uleciało już sporo lat, przylasie, bo przy lesie, dżdżownica, bo wychodziła z ziemi podczas dżdżu.
Dziś też tworzymy nowe wyrazy: klikać, iwent, zajebiście… Ani ładnie brzmią, ani licują z naszym językiem, no, może poza tym trzecim, ale czyż nie mamy innych wyrażających emocje? Za to popularne, zbyt popularne. Zachwaszczamy beztrosko język, czy nie będzie płaczu poniewczasie? A przecież, pomimo krytyki Juliusza Słowackiego: „Pawiem narodów byłaś i papugą” wolę wołać za Mikołajem Reyem: – Polacy nie papugi i swój język mają. – Papugi, bo gęsi miałyby nieco inny wydźwięk.
Poniewczasie …
Kto miał rację, Słowacki czy Rey?
Izabella
Ach, drzewiej bywało, że mowa z klasą -miała być staranna, bez naleciałości obcojęzycznych i kolokwializmów . A teraz?!! Trudno odsiać plewy od ziarna
zrzędliwie nie co
Może nieco zrzędliwie, ale prawdziwie.
Dziękuję Małgosiu, serdeczności,
Izabella
Dzień dobry Izo,
Nie jestem pewna, czy Słowackiemu chodziło o język. Może raczej o niedocenianie własnej kultury, a gloryfikowanie cudzej – zachodniej, w szczególności francuskiej.
Wracając do języka polskiego, to zgadzam się w zupełności z Reyem.
Piękne są polskie nazwy miesięcy – wszystkie związane z porami roku i cyklami przyrody i nie przeszkadza nam to, że lipy teraz kwitną w czerwcu, a zim z mrozem i grudami już nie ma. A na wsiach rzeczywiście funkcjonują do dziś dawne nazwy i określenia związane z danym terenem. Nazwa ‘mojej” ukochanej wsi nadbużańskiej Ślężany wywodzi się od staropolskiej nazwy bagien, a najstarsze pokolenie mieszkańców mówi na lasy iglaste choinki, przy czym choinki są chłopskie i pańskie, chociaż po „panach” został tylko pałac nad rozlewiskiem –wspomnienie zamierzchłych czasów. No i nadal funkcjonują wygony, zagony, itp..
Pozdrawiam serdecznie
Iwona
Widzę, że też się zachwycasz tymi sielskimi słowami, Iwono. A co do języka, jest on elementem kultury, choć zgadzam się, Słowacki z pewnością w tym cytacie miał szerszy horyzont.
Pozdrawiam Cię,
Izabella
Iza, zawsze robisz i mówisz SWOJE. Takie Izowe. Uwielbiam to.
Wzruszyłaś mnie Basiu, dziękuję. No cóż, staram się pozostać sobą.
Pozdrawiam,
Izabella