Kamery

Kamery, wszędzie kamery, urządzenia bez których nie można sobie wyobrazić życia. Kamery na autostradzie, ba, nawet na zwykłej szosie, w sklepach, nie tylko tych samoobsługowych, w tunelach, nawet w samym centrum Nałęczowa, choć wtajemniczeni wiedzą, że chodziło o prestiż i „unijne” pieniądze, bo kamery chyba do dziś nie są podłączone. Kamery na XVIII Konkursie Chopinowskim.

Jeszcze nie przebrzmiały echa konkursu, jeszcze trwają zacięte dyskusje wielbicieli tego i owego niedocenionego talentu, jeszcze ciskane są gromy na głowy jurorów. Ja też bym pewnie ciskała, gdyby nie wszędobylskie kamery. Może nie wszędzie były, ale w wielu miejscach, ukazując uczestników konkursu w sytuacjach, ośmielę się nazwać intymnych, jak – na moment przed wyjściem na estradę. Bo bez kamer nie wiedzielibyśmy, że ktoś się potknął na schodach, ktoś inny przeżegnał, a jeszcze ktoś inny szybkim ruchem chwytał za talizman przed rozpoczęciem gry.

Te chwile oczekiwania, które kamery bezlitośnie relacjonowały. Jedni stali spokojnie, niektórzy tyłem do kamery, inni chodzili bądź wykonywali jakieś ćwiczenia rozluźniające. Śmiem twierdzić, że obserwator mógł nawet rozszyfrować, czy artysta ma dobry dzień. Taki miał Nikolay Khozyainov w drugim etapie, podczas gdy już przed wyjściem do trzeciego etapu wiedziałam, dzięki kamerom, że dobre samopoczucie mu nie dopisuje. Nie przeszedł. Niestety, bo był to mój ulubieniec i mój typ do złotego medalu.

Zabawiłam się w domorosłego psychologa. A było kogo obserwować. Włoszka Leonora Armellini, zdecydowana osiągnąć swój cel, wyrachowanie-swobodna, zdobyła serce publiczności i laur. Hiszpan Martin Garcia Garcia, który chyba już od pierwszych akordów przekonał do siebie publiczność, bawił się w kota i mysz z komentatorami dwójki radiowej, których, starych lisów, wodził za nos. A jurorzy, ku zdziwieni tychże starych lisów, bez wahania promowali go z etapu na etap. Odwdzięczył im się wspaniałym koncertem f-moll, a oni jemu trzecim miejscem. Zawsze spokojny, opanowany, intelektualista o złotych palcach Bruce (Xiaoyu) Liu, zwycięzca. Nota bene, gdyby równolegle odbywał się konkurs elegancji, też by dosięgnął złotego wawrzynu. Dużo emocji wzbudziła oczywiście Eva Gevorgyan. Dla mnie niewiarygodna. Bo – siedemnastolatka bez wdzięku młodości, wyglądająca na dwadzieścia siedem. Świetnie grająca, a jednak tylko wyróżnienie. Mnie nie przekonała, to może mało ważne, ale ani publiczności, dużo krótsze oklaski niż dostali wyżej wymienieni, ani jurorów, dlaczego?

Słowem, kamery nie tylko zilustrowały występy uczestników, ale również dostarczyły studium psychologiczne, czy może należałoby to nazwać górnolotnie bezinwazyjną anatomią zachowań konkursowych?

Ten o rok opóźniony z powodu kowida konkurs był wyjątkowy pod wieloma względami. Zgłosiła się rekordowa liczba talentów, ale też rekordowa liczba indywidualistów.

Ciekawe, jaki udział w tym miała pandemia?

Izabella

4 thoughts on “ Kamery

  1. Hej,
    Jasne, że kondycja psychiczna jest równie ważna, jak talent, przygotowanie, itp. Jednak czas koncertu jest określony i niezależnie od formy trzeba zmierzyć się ze sobą, fortepianem i publicznością. Pozostaje tylko chwila (przed), która może być decydująca. Stąd może dziwne zachowania pianistów przed wyjściem z tego nieszczęsnego przejścia, a potem już przy fortepianie długie oczekiwanie w ciszy na rozpoczęcie gry.
    Pozdrawiam
    Iwona

  2. Hej Izo,
    Mnie też wkurzały liczne kamery, zwłaszcza, podobnie jak Tobie, te w przejściu, gdzie oczekiwali na wyjście pianiści. Publiczności telewizyjnej mogło pasować oglądanie (podglądanie) uczestników konkursu przed występem, a czego nie robi się dla oglądalności. W poprzednim konkursie skupiłam się tylko na muzyce, więc słuchałam wykonań w radiowej Dwójce. W tym roku przebieg konkursy śledziłam w telewizyjnej Kulturze, a ponieważ też jestem domorosłym psychologiem, to nie udało mi się wyeliminować w odbiorze muzyki prezencji, sposobu gry i zachowań pianistów. Może dlatego nie za bardzo przekonali mnie Włoszka i Hiszpan. Podobny problem miałam z Evą, która miała podczas gry fatalną mimikę, ale udało mi się nie skupiać na tym problemie. Uważam, że zasługiwała na znalezienie się w gronie laureatów, zwłaszcza, że aż 8-u z 12- finalistów zastało laureatami.
    Pozdrawiam
    Iwona

    • Ja nie zrezygnowałam z dwójki radiowej, a podglądałam na Youtubie. Masz rację miny wykonawców oglądane z bliska mogą zniechęcić, od tego, jak piszesz, trzeba się uwolnić. Włoszka przekonała mnie szczerymi wyrazami szczęścia po wykonaniu koncertu, Hiszpan, grający cały czas enfant terrible – koncertem. Eva zraziła „dorosłością”. Czy nie ma już wdzięcznych dziewcząt w wieku 17 lat?

      Ale nie tyle o miny mi chodziło, co o zachowania. Kiedy Nikolay Khozyainov czekał na trzeci etap, a był moim faworytem do złota, wiedziałam, że przegrał…, zanim zaczął. My nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale nasze emocje są wypisane na czole. On musiał z jakiegoś powodu mieć załamanie, a nie jest typem wojownika.

      Rozgadałam, a raczej rozpisałam się.
      Pozdrawiam,
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *