Feuerle Collection cz. 2

Fot. Józef Górniak    Nie tylko suknia zdobi kobietę

Wyższy poziom galerii nie powtórzył klimatów niższego. Inny temat – meble chińskie, cesarskie, z XV do XVII, inne rozmiary wystawianych przedmiotów, różnorodna kolorystyka eksponatów. Zasady wystawiania podobne: punktowe oświetlenie, podesty, ale tym razem białe, ściany częściowo też, co stwarzało wrażenie jasności. Niewiele, jak na tak dużą przestrzeń, obiektów: dwa stoły, dwa łoża, dwie etażerki, czy może należałoby je nazwać regałami, rzeźbiony fotel, wysoki pulpit do kaligrafowania, dwa kunsztownie dekorowane naczynia z laki, jakiś lampion, a pomiędzy nimi dwie rzeźby współczesne. Całość, zarówno na dolnym poziomie, jak i tu dopełniały nieduże w rozmiarze, z rzadka rozwieszone fotografie, które ogólnie mówiąc nazwałabym hard porno – to tłumaczy, dlaczego wystawa jest dostępna dla osób powyżej szesnastu lat. Największe wrażenie zrobił na mnie stół, drewniany, z piękną choć nieprzesadną snycerką, ustawiony w pewnej odległości od ściany na tle nowoczesnego obrazu. Obraz w kolorystyce szaro-seledynowej wprawdzie nosił tytuł „Smoke” ale ja nie dym, a chryzantemy widziałam. Aranżacja doskonała.

Meble chińskie były mi dużo bliższymi obiektami z kilku powodów: stylistyka nie była mi obca, funkcje do dziś pozostały te same. Miałam skalę porównawczą z już widziany eksponatami na zdjęciach czy tymi niewieloma w różnych muzeach bądź sklepach. Przy ich podziwianiu włączył się mechanizm subiektywnego „chciałabym mieć”. Podsumowując, nie było tu tego napięcia, tajemniczości, intrygi, zaskoczenia, odpowiedzialnych za moje przeżycie „bezczasowości” na niższym poziomie, było doznanie estetyczne.

Całość serwuje nam kilka zderzeń na różnych poziomach. Zderzenie Berlina, miasta brutalnego i zaborczego, wyrazem czego jest jego architektura: monumentalne budowle neorenesansowe mające podkreślać potęgę Hohenzollernów, utylitarne formy neoklasycystyczne z czasów nazistowskich, potężna zabudowa socjalistyczna czy wreszcie współczesne drapieżne wieżowce mające uzmysławiać, że jest to jedno z najważniejszych miejsc w XXI wiecznej Europie – z elegancką kolekcją Feuerle, światem spokojnym i zmysłowym, który stawia sztukę w nowym świetle. Zderzenie bunkra z pięknymi i wrażliwymi obiektami, wspólnie budującymi muzeum o wyjątkowej atmosferze. Sztuki starożytnej ze współczesnymi dziełami. Sacrum i profanum. Dla Désiré Feuerle ich wspólnym tłem jest podobne odczucie, jakie w nim wywołują te obiekty nawet, jeśli są stuleciami i kontynentami odległe. Ma nadzieję, że razem stworzą międzykulturowe i unikalne doświadczenie sztuki.

Czy moimi metafizycznymi doznaniami rozczarowałabym właściciela kolekcji? Czy stworzyłam dialog międzykulturowy, jaki miał w zamyśle pan Feuerle? Czy potrafiłam zbudować narrację? Czy więc moje unikalne doświadczenie było doświadczeniem sztuki? Wydaje mi się, że czymś więcej – doświadczeniem uniwersum.

Nasuwa się jeszcze pytanie, czy kolekcjoner jest zobowiązany udostępnić swoją kolekcję publiczności? Jest to bardzo osobista decyzja,… powiedział pan Feuerle …otwarcie przestrzeni publicznej wiąże się z odpowiedzialnością, której nie każdy jest w stanie lub nie chce podjąć. A co ty sądzisz?

Izabella

2 thoughts on “ Feuerle Collection cz. 2

  1. Izabello, na pewno właściciel kolekcji byłby zachwycony Twoimi komentarzami do wystawy. Myślisz, ze łatwo znaleźć tak wrażliwego i otwartego na wyzwania odbiorcę?! Poza tym wywołałaś wielki apetyt na obejrzenie tej wystawy a więc jej Twórca ma prawo czuć, ze Jego cel został zrealizowany!

    • Chcę się pochwalić, że przynajmniej jedna czytelniczka ma szczery zamiar odwiedzenia wystawy we wrześniu. Osoba głęboka, wrażliwa, bardzo jestem ciekawa jej wrażeń.
      Dziękuję za wpis, Małgosiu, może kiedyś i ty tam zawitasz?
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *