Talent

Fot. Robert Pietras        Nie tylko suknia zdobi kobietę.

Zastanawiam się, jaki zwrot jest częściej używany: „masz talent” czy „beztalencie”. Obawiam się, że ten drugi. Przy tym, o ile „masz talent” używane jest we wszystkich osobach liczby zarówno pojedynczej, jak i mnogiej, to „beztalencie” odnosimy zazwyczaj do trzeciej osoby liczby pojedynczej i rodzaju nijakiego, pogardliwie: to takie beztalencie.

Talent, w starożytności jednostka masy i pieniądza, pierwotnie oznaczał coś bardzo konkretnego, np. 30,5 kg srebra. Nie doczytałam się, kiedy zrobił zwrot w świat abstrakcji, dziś oznacza ponadprzeciętną sprawność w jakieś dziedzinie, zazwyczaj ma się na myśli zdolności intelektualne, artystyczne lub sportowe. Zdolności są bardzo konkretne, ale stopień sprawności? Bo czy zdolniejszym był Michelangelo Merisi da Caravaggio czy Henri de Toulouse-Lautrec? A może Andy Warhol? Słyszę wasze szemranie, sama bym szemrała: nie mierzalne, nie porównywalne, co więcej subiektywne. Jednak oni wszyscy mieli talent.

Jest wyjątek w niemierzalności talentu – zdolności niezrozumiałe dla innych i wydające się nadludzkimi określa się mianem geniuszu. To osoba zdolna do tworzenia oryginalnych koncepcji naukowych, nowych form organizacji, rewolucyjnych wynalazków technicznych. Jest teoria, że mózg takich osób w odmienny sposób przetwarza informacje, szybciej ale także wydajniej, w konsekwencji mają zdolność szybkiego uczenia się. Geniuszem był Kopernik, geniuszem był Mozart.

Co składało się na fenomen Mozarta? Słuch absolutny, pamięć muzyczna, niezwykła zdolność koncentracji, pracowitość i to od najmłodszych lat. Ilustracją pracowitości i zdolności uczenia się niech będą koncerty skrzypcowe Mozarta – napisał ich pięć, wszystkie powstały w tym samym 1775 roku – kompozytor miał wtedy zaledwie 19 lat. Są to więc jeszcze dzieła młodzieńcze, ale już posiadające prawdziwie mozartowskie oblicze: pełne gracji i humoru, lekkości i śpiewności – jedne mniej, drugie więcej. Pierwsze dwa nie są wielkie, od trzeciego przeszły do kanonu repertuaru skrzypcowego. Wniosek – nawet geniusz Mozart musiał pracować nad swoim talentem, uczyć się go. Nad geniuszem Amadeusza czuwał ojciec, sam muzyk i pedagog.

Jak to więc jest z talentem naszym, naszych dzieci, naszych wnuków? Będąc młodym człowiekiem nigdy nie słyszałam, żebym miała jakiś talent, sama ich w sobie też nie odkryłam. Jechałam na niewiedzy. Nie należałam do nazbyt pracowitych, może wtedy jedynym moim dobrze rozwiniętym talentem był upór. Nie odpuszczałam, nie odpuszczam do dziś, ale to właśnie upór sprawiał, że okazywałam się, w pewnych dziedzinach, nieco lepszą od przeciętnej.

Dopiero od kilku lat zaczęłam się zastanawiać nad moimi zdolnościami. Potrafię np. czytać mapy i orientować się w topografii terenu. Uważałam to za oczywiste, tymczasem okazuje się, że gro osób wokół mnie ma problem z trafieniem do miejsca przeznaczenia. Do tego stopnia, że narzędzie nawigacji jest jednym z najczęściej wykorzystywanych aplikacji informatycznych. Mam talent smaku – potrafię rozróżnić smaczną potrawę od niesmacznej, co wcale nie jest takie oczywiste, gro z nas zachwyca się miernotą. Mam talent cierpliwości, przydaje się w obcowaniu z bliźnimy w różnym wieku. Mam… ale nie o chwalenie się moimi talentami tu chodzi, co o uzmysłowienie, że jest wiele talentów, niezapisanych jako takie w naszych kanonach, a przecież można by na nich zbudować życie. Przypatrzmy się sobie i wysnujmy wnioski. Przypatrzmy się naszym dzieciom, wnukom, pra- i zamiast opowiadać, że „zdolny, tylko leniwy” wspierajmy ich, każdy jest kowalem swojego talentu, – nawet, jeśli to jest „tylko” … (wstawić odpowiedni talent).

A zdjęcie – trzecie z serii „Nie tylko suknia zdobi kobietę”. Bo czyż nie jest tak?

Izabella

8 thoughts on “ Talent

  1. Bardzo ciekawy artykuł. Chyba większości z nas wydaje się, że gdybyśmy byli obdarzeni talentami n.p. matematycznymi, muzycznymi, malarskimi itp. a przede wszystkim, gdybyśmy byli genialni na jakimś polu, to bylibyśmy szczęśliwsi, bo życie potoczyło by się nam lepiej…..Jednak z obserwacji życia rodziny, przyjaciół, znajomych oraz wielkich postaci, które pojawiły się w historii świata wynika, że osoby genialne są często nieszczęśliwe, bo z powodu swojej inności nie są w stanie nawiązać głębokich relacji z innymi, a do tego genialności towarzyszą często zaburzenia psychiczne, co pokazano n.p. w świetnym filmie „Piękny umysł”. I w tym miejscu przypomniała mi się modlitwa rodziny z jakiegoś dalekiego od naszej cywilizacji plemienia, przed urodzeniem potomka, Rodzina prosiła swoich bogów o to, żeby dziecko nie było genialne, ani utalentowane, tylko żeby było, jak inni.
    Pozdrawiam Cię Izo i jeżeli dzisiaj są Twoje imieniny, to życzę Ci wszystkiego najlepszego.

    • Bardzo ciekawa anegdota o modlitwie za mającego się narodzić potomka, jest w tym głęboki sens.
      Tak, dziękuję za wpis i życzenia.
      Izabella

  2. Izabello ,
    to Twoje zdanie „że jest wiele talentów, niezapisanych jako takie w naszych kanonach, a przecież można by na nich zbudować życie” powinno wejść jako wiodące i obowiązujące w podręcznikach pedagogicznych ! Powinno być wypisane na ścianach szkoły -dodawałoby otuchy dzieciom – i uświadamiało nauczycielom i rodzicom, żeby nie popadali w schematy w ocenie właściwości dzieci. Uczyłoby UWAŻNOŚCI w relacjach miedzyludzkich! Uważam, że jest to cytat tej samej rangi co Jana Zamojskiego ” Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”!
    Ty to masz talent! Piszesz i uczulasz na sprawy WAŻNE ! I nie bagatelizujesz akcentów estetycznych – klejnot cud! Ozdabiasz go nad wyraz swoją wytwornością!!!
    A Mietek trafnie podkreślił to „powłóczyste” spojrzenie!

    • Dziękuję Małgosiu. Stwierdzam, że mój talent jest malutki w porównaniu z twoim. Potrafisz podbudować, podnieść na duchu, puentować… Na marginesie mam jeszcze parę propozycji wartych podręcznika dla pedagogów, będę rozwijała. Widzę, że i ty doceniłaś Mietka.
      Izabella

  3. Zaiste, masz Talent do pięknej prozy, nie mówiąc już o wielu innych.
    Niech chociaż emeryturę zechcieliby Ci płacić w talentach (oczywiście też w wielu).
    A co do sukni w Twoim przypadku to się zgadzam. A jeszcze do innych zdobiących Cię cech Twojego ujawnianego wnętrza w prozie dołożyłbym jeszcze rozkosznie obiecujące spojrzenie.

    Jak zwykle nieco frywolny
    Mietek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *