Książę z bajki

Fot. Lech Pietras

Jesienny Paryż wieczorem, siąpiący, iście polski „kapuśniak”. Z jakiegoś powodu, którego nie pamiętam, wybrałam się po pracy do Centrum Pompidou. Kiedy wysiadłam na Châtelet było około 19-tej. Plac przed Centrum wyludniony, zaledwie kilku performerów próbowało zainteresować swoją sztuką pojedynczych przechodniów, nie dla sztuki, lecz dla datku, z którego żyli. Paryscy performerzy to specyficzna kategoria artystów. Od kuglarzy czy połykaczy ognia do „człowieka żaby” i muzyków, ich kunszt wysoce profesjonalny, ich sceną są place, ulice, czasem metro, ich publicznością przygodni przechodnie. Rzucają pieniążek tym komediantom, którzy potrafili wzbudzić ich zainteresowanie – powszechny gest we Francji.

Za każdym razem, kiedy znalazłam się na Placu Pompidou, wracało wspomnienie filmu krótkometrażowego, który oglądałam w radomskim kinie jako nastolatka, w wieku, w którym zaczynają się platoniczne marzenia o księciu z bajki. Film był francuski, jego bohaterką młoda dziewczyna, piękna ale uboga, która na życie w Paryżu zarabiała na zmywaku jakiejś restauracji na Châtelet marząc o księciu. Pewnego też jesiennego dnia przysiadł się do niej w kawiarni młody chłopak, wprawdzie przystojny i sympatyczny, ale bez korony. Dziewczyna zbyła go dumnie sugerując, że ten widoczny za szybą Rolls-Royce z kierowcą jest jej. Wyszła, zostawiając chłopaka przy stole, początkowo skierowała kroki w stronę samochodu, by za chwilę zniknąć w czeluściach metra. Chłopak rzucił ostatnie tęskne spojrzenie, też opuścił lokal, wsiadł do Rolls-Royce’a, kierowca ruszył. Dziewczyna nigdy nie dowiedziała się, że właśnie rozminęła się z księciem z bajki.

Obrzuciłam spojrzeniem plac, i tym razem wśród garstki performerów był mój ulubieniec, mężczyzna z postury i brody kojarzący mi się z Rasputinem, który przysiadłszy na stołeczku pięknie grał na grzebieniu. Po raz pierwszy, pewnie z powodu (nie) pogody zwróciłam uwagę na jego ubranie – super eleganckie czarne buty, czyste, wyglansowane; delikatne, przylegające do nogi skarpety. Takich nie nosi byle clochard, czyżby książę z bajki? Rozejrzałam się za Rolls-Roycem, ale pewnie czekał na podziemnym parkingu. Ten obrazek utwierdził mnie w przekonaniu, że jednak w okolicy Châtelet kręcą się do dziś książęta z bajki.

Za co kocham jesień? Za te kolory, smaki, zapachy; za jej szczodrość, wręcz rozrzutność; za spacery szeleszczące liśćmi. Poza grzybami, które rosną w moim lesie, owoce pochodzą z zaprzyjaźnionych gospodarstw z sąsiedztwa.

Jest takie przysłowie: poznasz Pana po cholewach. Czy buty określają człowieka współczesnego ?

Izabella

8 thoughts on “ Książę z bajki

  1. Dziękuję za piękny reportaż z Francji, do którego dodam swoje 3 grosze:
    1. W Centrum Pompidou byłam w latach 70-ych ubiegłego stulecia. Architektura budynku i jego otoczenie – kolorowe instalacje w parku wokół Centrum przypominające kiczowate zabawki w piaskownicach dla dzieci – nie przypadły mi do gustu. A we wnętrzu urzekła mnie najbardziej sala z dziesiątkami stanowisk (typu biurko), na których można było wybierać i oglądać na monitorach najważniejsze dzieła sztuki światowej – malarstwa itp. Teraz , w świecie komputerów osobistych i internetu, taka salka byłaby pewno anachronizmem.
    2. Filmik francuski z ubogą dziewczyną i chłopcem z samochodem Rolls-Royce ma ciekawe przesłanie, ale nie opowiada o nierozpoznanym księciu z bajki, bo…. książę z bajki raczej podróżuje po niebie na Pegazie, a ściągnięty na ziemię i pochwycony rozpływa się jak mgła i niknie.
    3. Też uwielbiam jesień z kolorowymi liśćmi, kasztanami, grzybami, a buty – muszą być przede wszystkim wygodne.
    Pozdrawiam serdecznie
    Iwona

    • Dziękuję Iwono za twoje ciekawe „trzy grosze” do paryskiego reportażu. Czasy się zmieniają, moja scenka jest z połowy lat osiemdziesiątych, a wtedy internet wprawdzie już był, ale jeszcze w powijakach. A ten książę na Pegazie – tak, takiego pragnęłabym spotkać, ale jak sama piszesz on jest ulotny…
      Izabella

  2. Ach ci książęta z bajek! I ściganie marzeń ! – sam proces pościgu jest elektryzujący choć finały nie zawsze! Więc i przegapienie księcia można przekuć na sukces.
    A buty ? Oh – często są tą kropka nad i prawdziwej elegancji – że nie wspomnę o komforcie Nośnika butów. A komfort jest zawsze wyznacznikiem elegancji!
    Szkoda, ze nie każda stopa może znaleźć swego „trzewikowego księcia z bajki”

    Izabello jesteś jak Szeherezada – opowiadasz bajecznie!

    • I nie każdy trzewikowy książę z bajki znajdzie swojego Kopciuszka, trudno.
      Dziękuję Małgosiu za wielce motywujący komentarz, choć z tą Szeherezadą lekko przesadziłaś. Z drugiej strony nie powiem, schlebił ten komplement mojej próżności. Pozdrawiam,
      Izabella

  3. Cóż za opis! Poczułam się jak bym tam była!

    Co do butów, to teraz chyba określają człowieka nie mniej niż kiedyś. Może nawet bardziej? W dobie wszechobecnego plastiku i gumy, w czasach zmieniających się z tygodnia na tydzień mód, to właśnie porządne, klasyczne zadbane buty mogą wskazywać, że mamy do czynienia z człowiekiem ze świata wysokiej kultury osobistej. Takie osoby dbają o swoje rzeczy, nie marnotrawią, tylko pozwalają im się pokryć z czasem szlachetną patyną. Z szacunku do siebie i innych ubierają się w dobrym guście, bez ostentacji. Nie jest to, oczywiście, jedyny wyznacznik, ale zawsze jakaś wskazówka w poszukiwaniu wartościowych pod względem duchowym znajomości.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę słonecznego weekendu

    • Określenie proste, a jakże trafne: połączenie klasyki z dbałością wyrazem szacunku!
      Dziękuję za piękny komentarz i pozdrawiam serdecznie,
      Izabella

  4. „To bylo dawno i nieprawda”!! Dzis miejsca kolo Chatelet i Centrum Pompidou wygladaja nieco inaczej………….kreci sie po nich mnostwo „ksiazat”, ale nie z bajki, tylko z Afryki……………

    Moja szykowna przyjaciolka tez twierdzila, ze elegancje kobiety poznaje sie butach…….. Pamietasz, jak wydawalo sie na buty u Golcowej cala miesieczna pensje?????

    • Czasy się zmieniają, dlatego utrwaliłam to wspomnienie. Dziękuję za up date. Golcową znam li tylko z nazwiska.
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *