Wspominanie

nazywam się Wspomnieniem; to ja siedzę na drzewie, które ciągle rośnie i rośnie, to ja wspominam i opowiadam historię!

Hans Christian Andersen: Bzowa babuleńka

Dopijali poobiednią herbatę. Chociaż mogła to być równie dobrze pokolacyjna kawa. Rozmowa, trochę krążąc, zbliżała się do dawno utartego szlaku. I wreszcie… Ktoś, poruszony jakimś „łącznikiem” między teraźniejszością a przeszłością: smakiem, zapachem, dźwiękiem, jako pierwszy wyciągnął z zakamarków pamięci sprawdzone wspomnienie, przywołując z tą samą intensywnością obawy, napięcia, wzruszenia tamtego zdarzenia. – Kilka lat temu byliśmy we Francji. Mieliśmy zamówiony nocleg z kolacją w jednym z tych zamków… – zaczęło się. Nad stołem zawisło ukojenie. – Było o tym, jak to właściciel zamku przyjął ich bardzo chłodno, zrażony najwidoczniej jej poplamionym pomidorem T-shirtem. Wymówić wiktu i spania przecież nie mógł. I jak był zaszokowany, kiedy na kolację przyszli w eleganckich strojach, wykazując się doskonałymi manierami. Sam osobiście im serwował, itd…

Opowiadali tę przygodę ze świeżością pierwszego razu, słuchacze z zainteresowaniem pierwszego razu słuchali. Ona w tych samych miejscach zawieszała głos, on wrzucał te same dopowiedzenia, słuchacze czepiali się tych samych detali. Gospodarz, niezależnie od tego kto nim był, proponował w odpowiednim, tym samym momencie wino bądź nalewkę. Wiadomo, lepiej się słucha obracając kieliszek w ręku. Po chwili ktoś inny nawiązał następną anegdotą. Kolejne opowieści wycofywały się na miejsce wspomnień po to, by przy jakiejś innej okazji znów powrócić na utarty szlak.

Wspomnienia – skrzętnie strzeżone w naszych szarych komórkach chwilki między długimi, pustymi okresami życia, czy faktycznie pustymi? Każdy przechowywał ograniczoną ilość tych, którymi można by brylować, z pewnością mniej, niż długich zimowych wieczorów, bądź letnich popołudni. Przenoszą nas do chwil, w których czuliśmy się ważni, docenieni, prawdziwie szczęśliwi… Trwają przez całe życie.

Twoje życiowe wspomnienie?

Izabella

4 thoughts on “ Wspominanie

  1. Wspomnienia na ogół krzepią wspominającego, ale dzielenie się wspomnieniami świadczy o wielkim zaufaniu. To wielkie wyróżnienie i wtedy ” zawisa nad ludźmi ukojenie” (skorzystałam z Twego określenia Izabello – bo to jest właśnie kwintesencją wspominania. )

  2. Najgorsze jest to, kiedy osoba wspominajaca opowiada ci te sama historie po raz dziesiaty…… Pamietasz naszego wspolnego znajomego, pana L. ? Wszyscy od niego uciekali, bo zawsze wspomnienia dotyczyly wojny….. a to przeciez bylo wyryte w jego pamieci najmocniej…….

    • Jego pokolenie miało trudną młodość – wojna, powstanie. Czym więc miałby się chwalić, jak nie przeżyciami z powstania? One go nobilitowały. Ja lubiłam jego wspomnienia, faktem jest, że słyszałam tylko raz.
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *