Guziki

Spod prl-owskiego biureczka – w prl-owskim mieszkaniu nie zmieściłoby się biurko z prawdziwego zdarzenia – wyciągałam pudełka po cygarach, jedno, drugie… ósme – skąd te pudełka? A w nich… zbyt krótkie kawałki drutu, pokrzywione gwoździe, wyszczerbione podkładki, sparciałe gumki, pogięte spinacze i wiele innych nieprzydatnych już rzeczy. W jednym były guziki, różne, duże i małe, do koszuli, płaszcza i bielizny pościelowej, na nóżce bądź płaskie, z dwoma lub czterema dziurkami, okrągłe, owalne a nawet kwadratowe. Prawdziwe skarby małej dziewczynki przed wieloma laty.

Wtedy guziki były moją ulubioną zabawką, o inne było trudno w tych przedplastikowych czasach. Były wśród nich królewny – to te najważniejsze, z którymi utożsamiałam się podczas zabawy – i królewicze, królowe i królowie z orszakiem rycerskim, czerwony kapturek i wilk, złota kaczka i smok, słowem, bohaterowie bajek znanych i tych wymyślanych przeze mnie. Akcja toczyła się na żywo, scenariusz, scenografię miałam z oczywistych powodów w pamięci – nie umiałam jeszcze ani czytać, ani pisać, a i rysowanie było w powijakach. Byłam narratorem, królewną i myszką, obsadzałam wszystkie role, a wybrane i animowane przeze mnie guziki wcielały się w bohaterów, nie, nie przedstawienia, to było życie.

Ostrożnie rozsypałam guziki po podłodze, prawdziwe skarby. Spomiędzy nich nieśmiało wychyliła się Królewna mojego dzieciństwa z oczami pełnymi łez. Zły czarodziej zamienił ją w lalkę Barbie, dolepił wieczny uśmiech, zapakował w plastikowe pudełko i wystawił na Allegro. Była zrozpaczona, ja też nie widziałam szansy uwolnienia jej od złego czarnoksiężnika, ale… na horyzoncie pojawił się dzielny Królewicz z dawnych bajek …

Zgadzacie się chyba, że taka zabawa pobudzała fantazję, koncepcyjne myślenie, uczyła definiowania celu, dobierania personelu, kierowania grupą, planowego działania, weryfikowania osiągnięć i jeszcze wielu innych zadań, słowem, zabawa guzikami (każdy z nas miał swoje „guziki”) była kursem MBA na poziomie przedszkolaków. Doświadczenie nie poszło w las, to dlatego nasze pokolenie nie potrzebowało szkół menadżerskich.

Czy podtrzymacie moją tezę?

Izabella

2 thoughts on “ Guziki

  1. Masz rację Izabello,
    kompetencje menadżerskie rozwijane są najlepiej w warunkach pobudzonej wyobraźni! A tę wyobraźnię mogą pobudzić nawet guziki – o ile….. drzemie w nas umiejętność dostrzegania więcej niż przedstawiają sobą przedmioty. Od małego trzeba pracować nad rozrostem wyobraźni. Guziki są wspaniałym narzędziem treningowym!!!

    • Spoglądając wstecz myślę, że nasze zabawki dobrze spełniały swoją rolę wychowawczą.
      Dziękuję,
      Izabella

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *